„Newsweek” przytaczał niedawno słowa Grzegorza Schetyny:
Gdy widzę, że w sondażach mamy 15 punktów przewagi nad PiS, to mi się robi zimno. To nieprawda, w rzeczywistości prowadzimy o parę punktów
W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” Rafał Grupiński prognozował, że przewaga PO wyniesie około 6-8 procent. Powiedział też, że obawia się, iż:
Polacy, widząc naszą sporą przewagę w sondażach, nie pójdą głosować. bo uznają, że nie ma zagrożenia powrotu do władzy prezesa Kaczyńskiego.
Wojciech Szacki z „Gazety” ocenia:
Strategia PO nie jest nadmiernie wyrafinowana, straszenie powrotem PiS to jeden z jej fundamentów, a słaby PiS na straszaka się nie nadaje.
W podobnym tonie wypowiadają się inni politycy PO. Jeden z nich zauważył:
Nasz elektorat to 40 procent. Połowa nas popiera, bo lubi Donalda i uważa, że dobrze rządzi. Drugie 20 procent idzie na nas głosować, bo boi się PiS i uważa, że tylko Donald może zablokować powrót Kaczyńskiego do władzy. Tyle, że ci drudzy dostają w kolejny sondażach uspokajające komunikaty „Platforma ma przewagę, rządy PiS to mrzonka”.
Michał Majewski i Paweł Reszka komentują w „Rzeczpospolitej”:
Rządzącej partii najbardziej potrzebny jest strach przed powrotem PiS do władzy. Tylko to może zmusić wyborców do głosowania.
I właśnie dlatego sztabowcy PO marzą o jakiejś wielkiej awanturze z udziałem PiS. Jeden z nich opisuje, czego konkretnie oczekują:
Coś, co pokazałoby, że Jarosław Kaczyński i jego formacja są przepełnieni agresją, nieobliczalni.
Czyli właściwie o czym?
Nie wiemy, ale pracujemy nad tym
My, czyli kto? Agencje PR-owe? Prorządowe media? Możemy spodziewać się wielu prowokacji.