Dla mnie to bezsensowna i przedwczesna wypowiedź. W Polsce od lat mamy problem chaosu w służbach specjalnych. Donald Tusk, w przeciwieństwie do większości dotychczasowych polityków i rządów, w tym PiS i lewicy, zdecydował się na konsolidację służb, a nie ich mnożenie. (...) W tym szalonym bałaganie próba scalenia służb to krok w dobrą stronę. Choćby dlatego, że będzie można lepiej kontrolować ich działalność.

Kto będzie kontrolował służby?

Minister spraw wewnętrznych. Wiara w to, że prezes Rady Ministrów będzie w stanie sprawować pełną kontrolę i władzę nad wszystkimi służbami specjalnymi, jest skrajną naiwnością. On nie jest po prostu w stanie ogarnąć dziewięciu służb i zmusić ich do pełnej współpracy!

Czy Kozłowski nie dostrzega w tym zagrożenia dla demokracji?

Uważam, że znacznie groźniejsze dla demokracji są niejasne kompetencje poszczególnych służb niż skoordynowanie ich działań. A obecnie gwarantuje to tylko minister spraw wewnętrznych, m.in. również dlatego, że podlega mu także policja, z którą większość służb powinna współpracować. Tylko on może być spoiwem łączącym wszystkie służby.

Wiara, że chaos w służbach zakończy się wraz jedną decyzją premiera, musi bawić każdego, kto słyszał o sprawie Gromosława Czempińskiego.