Według prezydenta wspólnocie nie grozi katastrofa:
Sprawa jest poważna, ale bym nie dramatyzował. Unia Europejska przechodziła już różne kryzysy. Problem jest raczej w czasie. Ja nie bardzo widzę możliwość znalezienia szybkiego rozwiązania podstawowych dylematów Unii. (...) Zawsze należy szanować wrażliwość Polaków w tej kwestii. Bo taka była nasza trudna historia, że problem suwerenności poruszał najżywsze emocje. Ale nie należy być niewolnikiem dotychczasowego języka i sposobu pojmowania suwerenności na modłę XIX wieku.
Prezydent skomentował wystąpienie Radosława Sikorskiego:
Traktuję to jako wypadek przy pracy, ale przy dobrej pracy, idący w dobrą stronę. Polacy lubią być traktowani serio: że o sprawach najważniejszych, być może najważniejszych zmianach w ich funkcjonowaniu, rozmawia się w kraju, przy otwartej kurtynie. Chcę trochę pomóc. Zamierzam uruchomić w Kancelarii Prezydenta takie debaty, głównie poprzez zaproszenie ekspertów. Tak, aby trochę odczarować niektóre nadużywane hasła o ryzyku, czy możliwości szybkiej zmiany funkcjonowania Unii Europejskiej.
Bronisław Komorowski odniósł się także do marszu zaplanowanego na 13 grudnia:
Nie należy łączyć bez większego uzasadnienia problemu walki o wolność i dramatu stanu wojennego, bo przecież walczyliśmy wtedy o szansę dla Polski, o reorientację z uzależnień wschodnich, w stronę związania się ze światem wolnym, światem zachodnim. Nie należy tego łączyć z bieżącą polityką, bo z tego nic dobrego nie wyniknie.
Każdy ma prawo demonstrować, jeśli robi to w zgodzie z polskim prawem. Ale wydaje mi się, że ogromna większość Polaków będzie chciała 13 grudnia obchodzić raczej w klimacie wspomnień z bardzo trudnego, bolesnego okresu, ale okresu, który przyniósł dziś wolność.
Spięcie na linii prezydent - szef MSZ? Bronisław Komorowski zgodnie tradycją nie krytykuje otwarcie rządu i jego ministrów. Ocenia Radosława Sikorskiego z dystansem, nie ukrywając jednak swojej dezaprobaty. Krótko mówiąc: powraca hasło "Ochłoń Radku".