Reklama

Grzegorz Schetyna coraz dalej od Donalda Tuska

Czy w kuluarach Sejmu trwa "dorzynanie schetynowców"? Czy były Marszałek Sejmu wróci kiedyś do politycznej pierwszej ligi?

Publikacja: 14.01.2012 12:35

Grzegorz Schetyna coraz dalej od Donalda Tuska

Foto: W Sieci Opinii

Jak zauważa polskatimes.pl przekaz PO jest wciąż spójny:

Oficjalnie w Platformie: spokój, cisza, nic się nie dzieje. Frakcji nie ma. Ba, nigdy nie było.

Tymczasem…

W kuluarach zaś słychać, że zwyczajnie na schetynowców padł blady strach. Teraz nikt z nich nie przyzna się do jakichkolwiek kontaktów z byłym marszałkiem Sejmu. Bo nie tylko taka znajomość nie pomaga, a po prostu jest im wstyd się do niej przyznać, gdyż pozycja Grzegorza Schetyny znacznie się obniżyła. Nikt nie chce być z nim kojarzony, bo wtedy byłby na cenzurowanym u Donalda Tuska. 

Paweł Piskorski, niegdyś działacz Platformy, dziś szef Stronnictwa Demokratycznego mówi:

Reklama
Reklama

Ludzie Grzegorza teraz zarzekają się, że nie ma żadnych frakcji w partii. Jego wspomagający zostali albo przez Tuska wycięci, tak jak np. w spółkach Skarbu Państwa, albo docenieni - jak Jarosław Gowin czy Rafał Grupiński.

Piskorski z rozrzewnieniem wspomina utraconych marszałków dolnośląskiego Bonapartego:

To nie to, co kiedyś. Wcześniej z ich ust można było usłyszeć jad wylewający się na premiera. Oprócz tego, że są mu wdzięczni, więc nieładnie byłoby go atakować, jest jeszcze jeden powód ich milczenia. Teraz są zbyt zajęci spiskami.

Jednak, choć zesłany na Elbę, czyli do komisji spraw zagranicznych w budynku G, Grzegorz Schetyna najwyraźniej postanowił przypomnieć o sobie. W czwartek mówił w RMF FM:

Rząd nie przekonał opinii publicznej, że twarda polityka ws. lekarzy jest konieczna - na tym jednak nie poprzestał, bo zapytany, czy to grzech Ewy Kopacz, odparł, że to bardziej grzech zmiany. - Inni ministrowie, zupełnie różni.

To sugestia, że Kopacz nie powinna była opuszczać fotela ministra.

Reklama
Reklama

Dalej czytamy:

Grzegorz Schetyna dociskany, czy powiedział o swoich wątpliwościach premierowi, powiedział krótko: Nie mieliśmy kontaktu. To pokazuje, jak daleko od szefa Platformy Obywatelskiej jest dzisiaj obecny przewodniczący spraw zagranicznych i jak bardzo go to boli. A jego ostre słowa nie tyle świadczą o ponownym budowaniu przez niego opozycji w partii, co jedynie o zaznaczeniu swojej pozycji w Platformie.

Paweł Piskorski komentuje:

Atakując Ewę Kopacz, osobę, która była instrumentem wyrzucenia go ze stanowiska, daje premierowi sygnał, że chce, aby go dopieścił.

Gazeta zastanawia się:

Tylko czy ten atak na jednego z najbliższych współpracowników Donalda Tuska przyniesie zamierzony efekt i co tym efektem ma być? 

Reklama
Reklama

Najwyraźniej Schetyna liczy na zużycie się Donalda Tuska. A wtedy będzie mógł powiedzieć, że przecież krytykował niektóre jego poczynania. 

Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama