Według Rostowskiego nie należy bać się podwyższenia wieku emerytalnego:
Już za kilka lat największym problemem będzie znalezienie rąk do pracy. Za osiem lat będzie 2 mln mniej ludzi zdolnych do pracy. Naprawdę nie będzie problemu z jej znalezieniem.
Minister zachwalał:
W czasie najbliższych ośmiu lat ilość osób w wieku od 55 do wieku emerytalnego wzrośnie raptem o 650 tys. W czasie czterech latach kryzysu - w tych najtrudniejszych czasach - stworzyliśmy właśnie tyle miejsc pracy. Nasza gospodarka udowodniła, że możemy stworzyć
pracę
dla ludzi powyżej 55 lat.
Ale podkreślił, że nawet on dostrzega pewne problemy:
Będziemy musieli także bardzo poważnie pracować nad tym, żeby to była lepiej płatna, lepsza praca. Żeby emerytura była godziwa. Czasu na zrealizowanie tego planu jest dostatecznie dużo, aby się powiódł.
Pozostaje mieć nadzieję, że naprawdę doczekamy momentu, kiedy reformy rządu Donalda Tuska spowodują, że to praca będzie szukała ludzi, a nie odwrotnie. Wierzycie w to Państwo?