Konrad Piasecki pytał gościa RMF FM wprost: Nie gryzie pana kształt kompromisu emerytalnego? Gowin odparł:
A ma pan dla mnie lepszego koalicjanta?
Nie, ale mam lepszą reformę.
Ale ta nie jest reformą złą, niektóre z postulatów PSL-u są w moim przekonaniu w pełni zasadne, bo faktycznie przez 20 lat nie dorobiliśmy się w Polsce sensownej polityki prorodzinnej, tutaj takie elementy tej polityki są.
Co do prorodzinności pełna zgoda, ale miało być twardo, ostro, reformatorsko, a jest miękko i jednak z mocnymi ustępstwami na rzecz PSL-u, a zwłaszcza jego wyborców.
Nie zgadzam się z tym, że jest miękko. Pan ma świadomość, jak ogromna jest skala, powiedzmy – braku zadowolenia Polaków z tej zmiany.
A dlaczego ZUS-owcy mają mieć gorzej niż KRUS-owcy?
Dobre pytanie, ale mamy taki, a nie inny kształt sceny politycznej od wielu, wielu lat.
Chce pan powiedzieć, że byliśmy skazani na te ustępstwa?
Z ręką na sercu chcę powiedzieć, że jako mieszkaniec miasta dużo gorzej rozumiałem problemy wsi, dopóki nie zostałem parlamentarzystą. Dzisiaj podchodzę do KRUS-u w sposób spokojny. Uważam, że polska wieś w czasach komuny była dotknięta takimi prześladowaniami, do tego stopnia mieszkańcy wsi mieli nierówne szanse, że KRUS w jakiejś mierze wyrównuje tamtą krzywdę.
(…) W jednych sprawach z PSL-em współpracujemy bardzo dobrze i w tej kadencji ja nie widzę żadnej innej możliwej koalicji rządowej.
Jarosław Gowin odniósł się także do rewelacji posła Łukasza Gibały (zmienił PO na Ruch Palikota) - o tym, że Platforma zgodziłaby się na koalicję z SLD.
Nie słyszałem nic o tym w tej kadencji, aby ktokolwiek w Platformie rozważał możliwość koalicji z SLD.
Czyli nie ma tu niezgody Platformy dla Tuska? Nic pan o tym nie wie?
Nie chodzi o osiągnięcie arytmetycznej większości, tylko ta większość musi mieć jeszcze jakąś wspólną podstawę programową. Z PSL możemy się różnić co do szczegółów reformy emerytalnej, a tę podstawę programową mamy, a na przykład jeżeli chodzi o sprawy emerytalne SLD zajmuje stanowisko całkowicie populistyczne.
Minister sprawiedliwości pytany o wielokrotnie zapowiadany zwrot wraku Tu-154M, odpowiedział:
No o to trzeba pewnie pytać jednego człowieka na świecie, czyli prezydenta Putina. (…) W maju jadę do Rosji. Spotkam się z moim rosyjskim odpowiednikiem. Będziemy rozmawiać m.in. na temat wraku, ale mam świadomość, że decyzje w tej sprawie zapadają w Rosji na najwyższym szczeblu.
Czyli, że to Putin z Miedwiediewem muszą zdecydować, a właściwie raczej Putin?
Już to nazwisko wymieniłem.