Szanowny Panie Prezesie, drogi Jarku
Zakładam, że za Twoim, skierowanym do mnie wezwaniem „Zbyszku wracaj” stoi dobra intencja i dobra wola. Zdajesz sobie jednak sprawę, że wezwanie to kierujesz do ludzi, których ze swojej partii uroczyście wyrzuciłeś.
Twoje wezwanie miałoby o wiele większą polityczną siłę, gdyby złączone było z uchwałą Rady Politycznej PiS uznającą za niesprawiedliwe i błędne, podjęte na Twój wniosek, decyzje Komitetu Politycznego o wyrzuceniu nas z PiS. Moja krytyka wewnętrznych mechanizmów działania PiS-u, którą formułowałem będąc jeszcze wiceprezesem tej partii pozostaje w mocy. Nic nie wskazuje na to, że gotów jesteś na daleko idące zmiany statutowe.
I zaznacza:
Jeśli jesteś otwarty na realne negocjacje nad zmianą statutu i programu PiS, jeśli widzisz podstawy do ich krytycznej oceny, to jasno to zadeklaruj. Deklaracja taka spotka się z mojej strony z życzliwym zainteresowaniem.
Po czym podkreśla od razu:
Gdyby nie te tysiące, które swym zaangażowaniem wsparły projekt „Solidarnej Polski”, nigdy byś nie kierował do mnie wezwań, bym „wrócił”, kontynuowałbyś taktykę lekceważenia i przemilczania.
Wiem, że to dzięki tym paru tysiącom ludzi, którzy chcą działać w „Solidarnej Polsce”, a nie chcą działać w PiS, moja partia stała się podmiotem politycznym, z którym musisz się liczyć.
Dlatego Ziobro, jak pisze, nie podziela poglądu Kaczyńskiego o potrzebie jedności:
Konkurencja na prawicy zmobilizuje dodatkowych wyborców i w efekcie przyniesie dużo lepszy rezultat wyborczy.
Choć zaznacza, że "może wrócić", jeśli Jarosław Kaczyński przyjmie wszystkie warunki:
Po pierwsze, odejście od doktryny Zyty Gilowskiej (…) Po drugie, uznanie zgody na podpisanie przez Polskę Traktatu Lizbońskiego za historyczny błąd. (…) Po trzecie, uznanie, że niewybaczalnym błędem była wstępna zgoda w 2007 roku na pakiet klimatyczny. (…) Po czwarte, wyeliminowanie języka utożsamiającego dojście do koniecznej prawdy na temat katastrofy smoleńskiej z wypowiedzeniem wojny. (…) Po piąte w końcu, nasz powrót musiałby wiązać się z demokratyzacją PiS, nowymi demokratycznymi wyborami we wszystkich okręgach, które właśnie dopiero co zakończyłeś
I kończy:
Obserwując Twoją politykę po wyrzuceniu nas z PiS mam poważne wątpliwości, czy te warunki hipotetycznego powrotu są dla Ciebie do zaakceptowania.
Równie dobrze Ziobro mógłby "wyciągać rękę do zgody" i wyrażać "szacunek", żądając jedynie, by Kaczyński we włosienicy stał przez 40 dni przed siedzibą Solidarnej Polski. Coś nam się wydaje, że "delfin" zamotał się w sieci Kaczyńskiego.