Jak donosi rp.pl premier podczas Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej przeczytał fragment listu, który - jak deklarował - skierowała do niego kobieta głosująca na PO:
Dzień, w którym zażądałeś - to są słowa kierowane do mnie (– Donald Tusk) - od legendy polskiej opozycji prof. Stefana Niesiołowskiego przeproszenia znieważającej go i łamiącej prawo PiS-owskiej propagandystki, autorki socrealistycznych produkcyjniaków, może być dniem, w którym twoi wyborcy odwrócą się od ciebie, Donaldzie. Bo twoi wyborcy znoszą już zbyt długo zniewagi, lżenie, prowokacje, oszczerstwa, chamstwo, insynuacje i kłamstwa ludzi, wobec których ty wykazujesz zbyt wiele wyrozumiałości
Po czym, zaznaczając, że rzekomym liście jest wiele "uzasadnionych słów, mówiących o tym, kim Stefan Niesiołowski jest dla Platformy, kim jest dla Polski" dodał od siebie:
Tak, jest naszym bohaterem i potrafił prezentować odwagę, twardość charakteru i niezłomność wtedy, (…) kiedy to naprawdę kosztowało bardzo wiele (…) Gdy zwracałem się z apelem do Stefana Niesiołowskiego o przeproszenie napastującej go dziennikarki, to mówiłem i dziś mówię: zdolność wybaczania, trzymanie nerwów na wodzy to jest m.in. źródło siły PO.
Mowę Tuska z posiedzenia partii przedrukowuje wyborcza.pl pod wymownym tytułem:
Wielka wizja Tuska: Nowoczesny pozytywizm PO
Dowiadujemy się, że:
Obrona Polski przed kryzysem, radykałami i dokończenie wielkiej budowy Polski to cele drugiej kadencji rządów Platformy Tuska. Premier ogłosił je podczas piątkowej Rady Krajowej PO.
Premier uznał, że:
Nasz sposób działania i to nie przez te sześć miesięcy, ale przez ostatnie cztery lata, przynosi efekty lepsze niż gdzie indziej. Zdaliśmy jako Polska, i jako Platforma, egzamin najtrudniejszy do dziś, przeprowadzenia Polski bezpiecznie przez te fale, które zmiotły nie jedną gospodarkę. Musimy znaleźć w sobie siły i odporność, by dalej to wielkie przedsięwzięcie prowadzić.
Polska jego zdaniem rośnie w siłę:
Wszędzie, gdzie spojrzymy, państwa, rządy, firmy raczej zwijają, ograniczają inwestycje. My od czterech lat jesteśmy nieustannym placem budowy. Nie jesteśmy mistrzami świata: zdaję sobie z tego sprawę, że niektóre złośliwości pod naszym adresem, niektóre dowcipy oddają to, że nie wszystko nam się udaje. Ale chcę wam powiedzieć, że nikt nie jest prorokiem we własnym domu.
Nam styl rzekomego listu i tekstu "GW" wydają się jakoś mocno zbliżone do stylu Igora Ostachowicza z Kancelarii Premiera. Zresztą takie listy mają swoją tradycje: