Minister nie ma do mnie zarzutów, że czegoś nie zrobiłem, albo że coś zrobiłem źle. Przyczyną mojego odejścia jest zmiana koncepcji funkcjonowania NFZ i pan minister twierdzi, że ja w tej zmianie nie będę potrafił się odnaleźć.

Każdy musi się z tym liczyć. Na takich stanowiskach się bywa. Nie byłem przywiązany do tego fotela. Jestem przygotowany na odejście.

Paszkiewicz nie przejmował się krytyką:

Krytycznych opinii o funkcjonowaniu Narodowego Funduszu Paszkiewicz nie biorę do siebie. Nigdy nie uważałem się za jedynego sprawiedliwego a prezesem byłem także po to, by pilnować pieniędzy ubezpieczonych.

I dodał:

Kolejki pacjentów w polskich szpitalach to immanentna cecha tego systemu. Pacjent czeka, bo ma czekać. Tak został stworzony system w momencie powstawania NFZ-u. Czy jest mi przykro, że wszyscy się cieszą z mojego odejścia? Pracuję 10 lat w tym systemie, przywykłem do tego.

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki skomentował w radiowej Trójce:

Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz i całe te imperium powinno zostać wysadzone w powietrze. To oczywiście metafora.