W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Kuczok mówi:
Do przerwy wszystko wyglądało tak jak się spodziewałem, czyli nie najlepiej. Stracona bramka, stracona wiara. A po przerwie strzał rozpaczy Błaszczykowskiego i euforia jakbyśmy wygrali mistrzostwo świata. Tylko, że to nie ani zwycięstwo, ani nawet zwycięski remis, jedynie remis, który przedłuża nam nadzieje o cztery dni. Jak nisko trzeba upaść, żeby cieszyć się z remisu z Rosją we własnym kraju?
Bo to Rosja!
To dlaczego się tak cieszyliśmy, że wylosowaliśmy najłatwiejszą grupę? Dlaczego się cieszyliśmy z tej Rosji i uważaliśmy, że będziemy mieli pierwsze miejsce w grupie.
Wojna polsko-ruska zaczęła się już przed meczem od natarcia naszych chuliganów.
I co z tego?
Lekki obciach przed światem.
To może i dobrze. Żeby świat nie myślał, że Polska to kraina mlekiem i miodem płynąca, że mamy tylko piękne stadiony i jesteśmy bardziej kulturalni niż kibice z Anglii czy Holandii. Trudno mi to jednak komentować, bo nie widziałem tego, spieszyłem się na mecz.
A rosyjską flagę przed meczem pan widział - tę z wojownikiem i napisem "This is Russia"?
To zwykła sektorówa, jak z polskiej ligi.