Wicenaczelny miesięcznika udzielił wywiadu portalowi wpolityce.pl:
Czy to prawda, że znów podwyższyliście panowie nakład?
Tak, trzeci numer „Uważam Rze Historia” wydrukowaliśmy w 143 tysiącach egzemplarzy. Zainteresowanie naszym miesięcznikiem jest wręcz olbrzymie. Każdy kolejny numer sprzedaje się lepiej niż poprzedni, co jest prawdziwym fenomenem. Dostajemy olbrzymią ilość listów, e-maili i materiałów historycznych. Nasza strona na Facebooku przeżywa prawdziwe oblężenie...
To dość zaskakujące, bo — jak słyszymy od wielu lat — historia jest powodem do wstydu i zamiast w niej dłubać powinniśmy patrzeć w przeszłość.
Olbrzymi sukces „Uważam Rze Historia” pokazał, że ten pogląd to brednia. A głoszący go ludzie już całkowicie oderwali się od rzeczywistości. Czy im się to podoba czy nie Polacy historią się wręcz pasjonują. Oczywiście nie tą podawaną w stylistyce pedagogiki wstydu, ale tą prawdziwą, opisywaną w sposób rzetelny, a nie zideologizowany.
Zychowicz tłumaczy, skąd wzięła się okładka najnowszego numeru miesięcznika:
Podczas niedawnego meczu piłkarskiego Polska — Rosja okazało się, że nawet w Polsce dwa ludobójcze totalitaryzmy XX wieku są traktowane nierówno. O ile swastyki są na stadionach surowo zakazane, to na rosyjskich kibiców noszących sierp i młot patrzy się przez palce. Naszym zdaniem podobne nastawienie jest haniebne.
Komunizm i narodowy socjalizm były dwoma — równie zbrodniczymi — stronami tego samego totalitarnego medalu. Dlatego Stalin na naszej okładce ma głowę Hitlera. Obaj dyktatorzy — jak mówi w wywiadzie, który znajdziecie Państwo w numerze Wiktor Suworow — różnili się od siebie bowiem tylko kształtem wąsów.