Sytuacją, którą komentował Robert Biedroń, jest uhonorowanie przez Lecha Wałęsę medalem "Solidarności" Eltona Johna:
Kocham Lecha Wałęsę, bo gdyby nie on, to bym dziś tu z panią nie siedział. I nawet, kiedy pieprzy takie głupoty, to jestem w stanie mu to przebaczyć.
Co to znaczy, że Lech Wałęsa pieprzy? A soli? - dopytywała Monika Olejnik.
Biedroń odpowiedział:
Dodaje soli i pieprzu... raczej pieprzu do dyskusji o związkach partnerskich. Jego syn, który jeździ po Europie, powinien z nim usiąść i wytłumaczyć mu kilka rzeczy: związki partnerskie, in vitro. Ja chętnie spotkam się z Lechem Wałęsą.
I stwierdził z nadzieją:
Dla mnie to wspaniały symbol. Dla mnie wspaniały i jak powiedziałem - kocham Lecha Wałęsę, ale w pewnych sprawach Lech Wałęsa jest niereformowalny, ale może nikt nie dał mu szansy, może nigdy nie spotkał się naprawdę z Eltonem Johnem na kawę i nie poznał jego dzieci, nie poznał jego partnera, nigdy o tym nie porozmawiał.