W nocy z soboty na niedzielę doszło do próby podpalenia firmy przechowującej sprzęt łączności satelitarnej Starlink – podał premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius w poście opublikowanym na Facebooku.

 Próba podpalenia sprzętu Starlink. Premier Litwy: To element rosyjskiej wojny hybrydowej

– Widać, że próbowano dokonać sabotażu lub dywersji. Podobne działania powtarzają się w całej Europie. Należy uznać to za element rosyjskiej wojny hybrydowej – zaznaczył szef litewskiego rządu w rozmowie z radiem publicznym LRT.

Mindaugas Sinkeviczius wytłumaczył, że zaatakowany obiekt należy do firmy zapewniającej Ukrainie łączność za pomocą dziewięciu anten satelitarnych Starlink. Sprawcy mieli podjąć próbę podpalenia zarówno anten, jak i urządzeń sterujących systemem. Na miejscu zdarzenia znaleziono pojemniki z łatwopalnymi płynami, w tym kanister o pojemności 10 litrów.

Czytaj więcej

Starlink działa w UE, ale nie w Ukrainie. Zełenski ujawnia wyniki testów

Premier wyraził nadzieję, że osoby odpowiedzialne za incydent zostaną szybko ujęte. Podkreślił jednocześnie, że postępowanie w tej sprawie jest w toku, dlatego służby nie mogą na razie ujawnić informacji dotyczących podejrzanych ani potencjalnych zleceniodawców.

W związku z ostatnimi zdarzeniami na Litwie Sinkeviczius zapowiedział zwołanie na poniedziałek posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa Narodowego. Jednym z tematów będzie próba podpalenia obiektu ze sprzętem Starlink, a drugim – niedzielny incydent z dronem, który naruszył litewską przestrzeń powietrzną.

Podobny incydent miał miejsce w ubiegłym miesiącu w Polsce. 23 września w Woli Krobowskiej w powiecie grójeckim na Mazowszu doszło do pożaru infrastruktury Starlink. Dwa dni później prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo dotyczące podejrzenia sabotażu oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym popełnionego na rzecz obcego wywiadu.

Do kolejnego incydentu związanego z infrastrukturą Starlink doszło 9 października. W pobliżu Sofii, stolicy Bułgarii, podpalono wówczas anteny znajdujące się w tajnym ośrodku Starlink.

Ukraina: Rosja może stać za incydentem z dronem na Litwie

Rzecznik ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Heorhij Tychyj ocenił, że niedzielny incydent w litewskiej przestrzeni powietrznej mógł być następstwem rosyjskich działań z zakresu walki radioelektronicznej.

„Ubolewamy z powodu incydentu, do którego doszło dziś rano w litewskiej przestrzeni powietrznej. Mógł on być skutkiem rosyjskich działań z zakresu walki radioelektronicznej, które spowodowały zmianę kursu dronów podczas operacji wymierzonej w legalne cele wojskowe w Rosji” – stwierdził Heorhij Tychyj na platformie X.

Przedstawiciel ukraińskiej dyplomacji przeprosił za wszelkie zakłócenia i zapowiedział przekazanie litewskim władzom wszystkich informacji potrzebnych do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Podkreślił, że Ukraina zamierza kontynuować ścisłą współpracę z partnerami, by ograniczyć ryzyko podobnych incydentów w przyszłości.

Czytaj więcej

Laureat pokojowego Nobla o słowach Trumpa: Emocjonalne. Reagować powinna Norwegia

Rzecznik podziękował także Litwie za wsparcie udzielane Ukrainie w obronie przed rosyjską agresją. Zaznaczył, że to działania Rosji stanowią główne źródło zagrożeń dla bezpieczeństwa w regionie.

Wcześniej w niedzielę prezydent Litwy Gitanas Nauseda poinformował na platformie X o eksplozji obiektu przypominającego drona nad północną częścią kraju. Jak zaznaczył, zdarzenie mogło stanowić zagrożenie dla ludności cywilnej, a na miejscu rozpoczęto działania służb.

Litewski minister obrony Robertas Kaunas przekazał, że na północy kraju odnaleziono obiekt, który mógł tego dnia nadlecieć z terytorium Polski. Rzecznik MON Janusz Sejmej poinformował jednak PAP, że polskie systemy radarowe nie odnotowały przekroczenia granicy przez taki obiekt.

Żółty stopień zagrożenia obowiązywał na Łotwie. W oświadczeniu łotewskiego wojska na Facebooku czytamy, że "niezidentyfikowany, prawdopodobnie bezzałogowy statek powietrzny" został wykryty w litewskiej przestrzeni powietrznej w godzinach od 6 do 8 (5-7 w Polsce).

W związku z zagrożeniem na Litwie i Łotwie poderwano myśliwce NATO i uruchomiono alerty, które obowiązywały przez około 30 minut.

Od początku rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę kraje bałtyckie mierzą się z zagrożeniami w przestrzeni powietrznej z powodu ataków z użyciem dronów. Kraje bałtyckie wielokrotnie obwiniały Rosję o te incydenty; Moskwa odrzuca te oskarżenia.

W ciągu czterech lat wojny dochodziło również do naruszania litewskiej, łotewskiej i estońskiej przestrzeni powietrznej przez ukraińskie drony. Kijów przepraszał za te incydenty i oskarżał Moskwę o przekierowanie bezzałogowców poprzez zakłócanie sygnałów naprowadzających.