Auto wybuchło w południowej dzielnicy Mogadiszu - Madinie - podają władze.

Świadkowie mówili BBC o chaosie i "rozlewie krwi" w następstwie eksplozji. Według niektórych źródeł ataku dokonał zamachowiec-samobójca, to jednak niepotwierdzone informacje.

W ataku zginęło co najmniej 35 osób, a 40 zostało rannych. Według świadków zdarzenia wśród ofiar śmiertelnych jest co najmniej 10 kobiet i dzieci. 

Z kolei Reuters podaje za burmistrzem dzielnicy Wadadżir, w której doszło do ataku, że w zamachu zginęło 18 osób, a co najmniej 25 odniosło obrażenia.

Wybuch - który wstrząsnął pobliskimi sklepami i stoiskami z jedzeniem - jest pierwszym poważnym atakiem w stolicy Somalii od czasu wyboru na prezydenta Mohameda Abdullahiego Mohameda.

Do przeprowadzenia ataku nie przyznała się na razie żadna grupa terrorystyczna, chociaż - jak informuje BBC - jest wysoce prawdopodobne, że byli to wojskowi z somalijskiej partyzantki islamistycznej Al-Szabab.

W sobotę starszy dowódca Al-Szabab nawoływał do wzięcia na cel zwolenników prezydenta.