Postępowanie układowe ratujące Zakłady Mięsne Henryk Kania rozwija się w tak uciążliwy sposób, że zarządca poprosił sąd o rozważenie, czy może jednak go nie zakończyć. – Nie sądzę, by zarządca ot tak sobie złożył ten wniosek, on ma to raczej przedyskutowane z sędzią. Nie wysyła się w świat takich sygnałów przypadkiem – mówi pragnący zachować anonimowość ekspert.
Czytaj także: Kania zrobi wyrwę w wyniku Aliora
Wniosek może wywołać burzę na czwartkowej radzie wierzycieli. Przejście w tryb sanacyjny da możliwość ewentualnym inwestorom dyktowania niższej ceny za zakłady. Zaniepokojenie sytuacją w spółce wyraził też Cedrob. Polski gigant w branży mięsnej nadal chce przejąć majątek ZMHK, ale w obecnej sytuacji wolałby nabyć je w drodze przygotowanej likwidacji.
Wierzyciele będą dyskutować nad ewentualnym umorzeniem postępowania na czwartkowej radzie. Alternatywą jest przedłużenie terminu na złożenie planu restrukturyzacyjnego do 31 października. Zarządca przedstawi także w czwartek informację o finansowej i organizacyjnej sytuacji ZMHK, rada wysłucha przedstawicieli Cedrobu w sprawie projektu umowy dzierżawy zakładów. Projekt trafił do rady w poniedziałek.
Odwołanie z fotela prezesa Henryka Kani obudziło nadzieje, że w miarę szybko zostanie sporządzona analiza stanu spółki, tzw. due dilligence. Jednak tego samego dnia do biura weszło CBŚ, które zabezpieczyło dokumenty zakładów Kani. – Nie mam wiedzy, kiedy organy ścigania zwrócą zabezpieczoną dokumentację – mówi Mirosław Mozdżeń, zarządca sądowy.
Czytaj także: Kania w oku cyklonu, ale z szansą na ratunek
CBŚ działało na zlecenie prokuratury regionalnej w Katowicach. A ta potwierdziła nam, że rozpoczęła postępowanie po wniosku złożonym pod koniec lipca w prokuraturze przez Alior Bank. We wniosku bank oskarżał zarząd ZMHK o przekazywanie nierzetelnych informacji w trakcie ubiegania się w tej instytucji o przedłużenie finansowania. Bank był takim rozwojem sytuacji zaskoczony, jednak jego rzecznik podkreśla, że zależy mu na due dilligence, nawet jeśli części dokumentów brakuje. – Dostępne zasoby rzeczowe i kadrowe, jak również wciąż aktualny potencjał rynkowy, nadal stanowią o wartości tego przedsiębiorstwa – mówi Marcin Herman.
Dokumenty mogą być jednak mniejszym problemem, bo są procedury dostępu do nich w takich sytuacjach i zarządca miał już złożyć o taki dostęp wniosek. – Spowolnienie postępowania restrukturyzacyjnego jest może na korzyść nabywcy, ale na pewno nie na korzyść wierzycieli – mówi nam jeden z członków rady wierzycieli. Większym kłopotem jest brak serwera produkcyjnego, który według zarządcy miał zostać wymontowany „na zlecenie zarządu spółki" w czasach, gdy prezesem był Henryk Kania. Cedrob, który przejął zakłady w wyniku umowy przerobowej, nie może metkować produkcji ani oznaczać partii, a leasingodawcy stopniowo zabierają swoje maszyny.