„Rzeczpospolita”: Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał na osiem lat więzienia Sebastiana M., sprawcę wypadku na autostradzie A1 z września 2023 r., w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Wyrok jest nieprawomocny, ale to maksymalny wymiar kary. Czy adekwatny?

Wojciech Pasieczny, były policjant, biegły sądowy, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego: W stanie prawnym jaki mógł być zastosowany w realiach tej konkretnej sprawy, sąd nie mógł wymierzyć wyższej kary. Oprócz tego zastosował środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów na okres 15 lat. W odczuciu społecznym kara jest jednak oczywiście zbyt łagodna, zwłaszcza w zestawieniu z niedawnym wyrokiem w sprawie Łukasza Żaka, który za wypadek na stołecznej Trasie Łazienkowskiej, w którym zginęła jedna osoba, usłyszał wyrok 20 lat więzienia.

Trzeba jednak pamiętać, że to dwa różne zdarzenia. Żak był pod wpływem alkoholu i narkotyków, nie udzielił pomocy pasażerce, uciekł z miejsca zdarzenia. Sebastian M. nie uciekł i był trzeźwy. Na ówczesne czasy maksymalna kara, jaką można było zastosować w tym przypadku, to właśnie osiem lat pozbawienia wolności.

Sebastian M. nie mógł zostać skazany na 10 lat więzienia, ponieważ prawo nie działa wstecz

Od tego momentu prawo uległo zaostrzeniu. Dziś wypadek ze skutkiem śmiertelnym spowodowany przy rażącym przekroczeniu prędkości jest zagrożony karą do 10 lat pozbawienia wolności.

To prawda, jednak stosujemy przepisy obowiązujące w dniu popełnienia czynu, a gdy prawo się zmieniło, nowe stosuje się tylko wtedy, gdy jest korzystniejsze dla sprawcy, a nie odwrotnie. Rozumiem, że odczucie społeczne może być takie, że kara nie jest sprawiedliwa, zwłaszcza w odniesieniu do innych wyroków, natomiast jest to maksymalna kara, jaką mógł w tym momencie otrzymać.

Prof. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego stoi na stanowisku, że w przypadku jazdy z tak ogromną prędkością, czyli ponad 300 km/h, można się pokusić o postawienie zarzutu zabójstwa w zamiarze ewentualnym.

Nie jestem prawnikiem, ale w przeszłości nawet jeśli zapadały takie wyroki, to były później uchylane. Choć Sebastian M. świadomie i umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, to nieumyślnie spowodował skutek, bo przecież nie jechał z zamiarem zabicia. A przynajmniej niezwykle trudno byłoby to udowodnić. W mojej ocenie powinien się liczyć z tym, że jadąc z taką prędkością, może doprowadzić do zdarzenia, które skończy się fatalnym skutkiem. Ale to nie jest jeszcze zamiar zabijania ludzi.

Czytaj więcej

Sebastian M. skazany na 8 lat więzienia. „Czasem taki wypadek to zabójstwo”

Oczywiście można rozważać różne koncepcje w rodzaju tzw. zabójstwa drogowego, ale ciekawy pomysł przedstawił ostatnio mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, z którym rozmawiałem po programie telewizyjnym, w którym obaj uczestniczyliśmy. Zaproponował, by można było podnieść odpowiedzialność karną za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w sytuacji, gdy ofiar jest więcej.

Wojciech Pasieczny: Żadna kara nie zwróci życia, ani nie wynagrodzi tragedii

No tak, mamy przecież zaostrzenie odpowiedzialności karnej za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Ale z orzecznictwa wynika, że mamy z nią do czynienia wówczas, gdy liczba ofiar wynosi co najmniej 6–10 osób.

Byłoby to łatwiejsze dowodowo, a kara bardziej odpowiadałaby poczuciu sprawiedliwości społecznej. Dlatego myślę, że w tym kierunku należałoby pójść.

A co pan sądzi o ostatnich zmianach, które pozwalają na wymierzenie kary do 10 lat za wypadek ze skutkiem śmiertelnym spowodowany podczas nielegalnego wyścigu? Takich zdarzeń mieliśmy w przeszłości niestety kilka. Czy to nie za niska kara?

Żadna kara, choćby nie wiem jak surowa, nie zwróci życia ani nie wynagrodzi tragedii, która spotyka rodzinę ofiary. Wysokość kary ma jednak drugorzędne znaczenie wobec jej nieuchronności, skuteczności i szybkości.

Proszę zwrócić uwagę, że w sprawie Łukasza Żaka wyrok zapadł bardzo szybko, bo już po niespełna dwóch latach, ale znam procesy w sprawach wypadków drogowych, które ciągną się latami – po pięć, po osiem. Dlatego powinniśmy iść raczej w kierunku nie tyle zaostrzania kar, ile przyspieszenia ich wymierzania.

W przypadku Sebastiana M. sąd zaostrzył możliwość ubiegania się przez niego o warunkowe zwolnienie – będzie mógł się o nie starać dopiero po odbyciu ¾ kary. Niemniej każdy bandyta drogowy kiedyś wyjdzie na wolność. Jak sprawić, by nie doprowadzili później do podobnej tragedii?

Poruszył pan istotny problem. Każdy człowiek jest inny, każdy inaczej reaguje na to, co zrobił, i na to, w jaki sposób go osądzono. Znam przypadki ludzi, którzy spowodowali potężne wypadki, trafili do więzienia i się zresocjalizowali. W ich przypadku kara miała więc pozytywny wpływ. Pamiętam jednak i takie, w których ktoś spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym, mocno bił się w piersi, udzielał się w więzieniu, uczestnicząc w spotkaniach dla kierowców i kursach redukujących punkty, po czym okazywało się, że po wyjściu na wolność w dalszym ciągu jeździł jak dawniej.

Czytaj więcej

Bronił Sebastiana M. Radca prawny usłyszał zarzuty dyscyplinarne

Sebastian M. będzie miał dużo czasu na przemyślenie swoich uczynków, ale czy tak będzie, nie wiem. Ja byłbym za rozwiązaniem amerykańskim, gdzie sprawcy opiekują się w szpitalach ofiarami wypadków drogowych. Żeby przekonali się, do jakich tragedii doprowadzają, i czy woleliby się z kimś zamienić na wózek inwalidzki. Może wtedy do ludzi by dotarło, jakie są konsekwencje brawurowej jazdy, także w stanie nietrzeźwości.

Bardzo dawno, chyba ponad 20 lat temu, przygotowałem prezentację „Pamiętaj, masz jedno życie”. Chciałbym, aby piraci drogowi, oprócz zapłacenia mandatu i otrzymania punktów karnych, musieli ją obowiązkowo obejrzeć. Były tam historie ludzi, którzy zginęli w wypadkach, ale też drastyczne zdjęcia. Stwierdzono jednak, że pokazywanie takich materiałów piratom drogowym byłoby naruszeniem ich praw obywatelskich. Prawa obywatelskie ofiar najwyraźniej nie miały znaczenia.

Wojciech Pasieczny

były policjant, biegły sądowy, specjalista ds bezpieczeństwa ruchu drogowego, wiceprezes Fundacji Zapobiegania Wypadkom Drogowym.