O doświadczeniach i specyfice pracy jako tzw. in-house lawyer prawnicy zatrudnieni w korporacjach mówili podczas dwudniowego Forum Dyrektorów Działów Prawnych zorganizowanego przez Informedia.
Zajmują się nie tylko pomocą prawną. Oczekuje się od nich zrozumienia i zaangażowania w biznes.
– Kończy się tradycyjny model pomocy prawnej jako wyłącznie technicznego wsparcia. Nasi wewnętrzni klienci liczą, że będziemy w stanie rozszerzać ich możliwości biznesowe – twierdził Waldemar Koper, dyrektor ds. prawnych w Kompanii Piwowarskiej.
Ważna jest też ich niezależność.
– Żeby być niezależnym prawnikiem, trzeba mieć charakter, przeszkodą nie jest zatrudnienie na etacie. Adwokat bez charakteru napisze klientowi taką opinię, jaką ten będzie chciał – mówiła Barbara Porayska-Pomsta, dyrektor prawny w firmie Carrefour.
– Nie stawiamy stempelków na dokumentach, lecz doradzamy – dodał Frans Mol, główny radca prawny w firmie Bunge. – Od dziesięciu lat prawnicy na świecie aktywniej uczestniczą w podejmowaniu decyzji biznesowych.
– Biznes ma pokusę, by interpretować prawo w sposób liberalny, wyszukiwać luki w przepisach, ale rolą prawnika jest zapewnić bezpieczeństwo decyzji gospodarczych – oceniała Małgorzata Puchalska, kierownik dział prawnego US Pharmacia. – Musimy zachować niezależność w wydawaniu opinii i prowadzić politykę firmy zawsze zgodnie z prawem.
Dominique Golsong, szef prawników w firmie Goodyear Dunlop, mówił m. in., że międzynarodowe korporacje działają globalnie, a prawo działa lokalnie, najwyżej regionalnie.
– Ten dylemat trzeba codziennie przezwyciężać. Koncentrujemy się na zarządzaniu ryzykiem prawnym – wyjaśniał.
Kryzys gospodarczy zmniejszył także budżety działów prawnych wielu przedsiębiorstw. Prawnicy wewnętrzni mają więcej pracy, bo oszczędza się na kancelariach.
– Zaproponowałem współpracującym z nami kancelariom obniżkę stawek o 15 proc. i wszystkie się zgodziły – opowiadał Golsong.
– Stawki godzinowe dla prawników zewnętrznych odchodzą w przeszłość – mówił Przemysław Grabowski, dyrektor departamentu prawnego Philip Morris. Korporacje chcą mieć przewidywalne i stałe koszty obsługi.
– Kupujemy wartość pracy, a nie jej czas liczony w godzinach – potwierdzał Waldemar Koper.