Co oznacza powrót Donalda Tuska do krajowej polityki?

W wymiarze symbolicznym to powrót do przegranej walki z Jarosławem Kaczyńskim w 2014 roku, kiedy Donald Tusk ewakuował się do Brukseli. Ale też Tusk symbolizuje PO z czasów jej największych sukcesów. Pytanie, czy zdoła do nich wrócić. Żeby Platforma osiągnęła sukces, Tusk będzie musiał pokonać trzy progi, z których każdy jest coraz wyższy. Pierwszy zaczął pokonywać, przejmując przywództwo w PO. Tusk nie zostanie w pełni zalegitymizowanym przewodniczącym PO, jeśli nie zostanie wybrany przez ogół członków partii. W jakiejś perspektywie wybory w PO będą musiały więc zostać przeprowadzone i wtedy zobaczymy, czy Rafał Trzaskowski nie będzie kandydował na szefa Platformy. Jeśli pierwszy próg pokona i zostanie niekwestionowanym liderem PO, będzie musiał pokonać próg drugi, którym jest przywrócenie Platformy na pozycję lidera opozycji. Ułożenie relacji PO z ruchem Szymona Hołowni będzie kluczowe. Progiem trzecim będzie budowa list wyborczych opozycji na lewo od PiS, przed wyborami parlamentarnymi, żeby dały one więcej głosów, niż będzie miał PiS. Zwycięstwo opozycji pod przewodem Tuska w wyborach parlamentarnych – to będzie najtrudniejsze zadanie.

Czy Jarosław Kaczyński otwiera szampana na myśl o powrocie Donalda Tuska?

Otwierać szampana może Jacek Kurski, główny autor propagandy rządowej zwalczającej Tuska. Kaczyński niezależnie od obciążeń psychologicznych zdaje sobie sprawę, że Donald Tusk ma bagaż ośmiu lat rządów, ale nie są one tak czarne, jak je przedstawia propaganda PiS. Było oczywiście wiele słabości w ośmioleciu Platformy i to będzie można wyciągać. Z tego punktu widzenia hipoteka Tuska jest bardziej obciążona niż Trzaskowskiego. To było widać przed ostatnimi wyborami prezydenckimi, w których Tusk rozważał przez moment start jako kandydat Platformy. Po czym zrobiono badania i odbyła się konferencja prasowa Donalda Tuska, gdzie dał on do zrozumienia, że wynik tych badań jest mało obiecujący – to znaczy ma tak duży elektorat negatywny, że lepiej jednak w tych wyborach nie startować. Wśród społeczeństwa i potencjalnych wyborców Platformy to Trzaskowski ma większe poparcie. Co nie znaczy, że Platforma pod przywództwem Trzaskowskiego wygra i pokona PiS, myślę, że nie. PiS raczej ucieszy się z rozwoju wypadków – dla nich Trzaskowski byłby trudniejszym orzechem do zgryzienia.

A co oznacza ponowy wybór Kaczyńskiego na prezesa PiS, który chce walczyć z nepotyzmem we własnych szeregach?

Kaczyński będzie zbroił PiS do wyborczego starcia. Walka z nepotyzmem ma być częścią Polskiego Ładu, który nie przyniósł spodziewanych efektów sondażowych. Stare opowieści o „strasznym" Tusku i o tym, co się działo za jego rządów, mogą nie robić takiego wrażenia wśród społeczeństwa, jak trwający nepotyzm w PiS, gigantyczne wypłaty w spółkach Skarbu Państwa, sprawa prezesa Obajtka, afera mailowa czy marnowanie pieniędzy w związku z blokiem węglowym w Ostrołęce.

Afera mailowa zaszkodzi PiS?

Trochę tak, ale nie tak jak niegdyś afera taśmowa zaszkodziła PO. Z prostego powodu – treść każdego maila można podważać, a zapis dźwiękowy politykom Platformy było znacznie trudniej podważyć.

Kto ma większe szanse, żeby wygrać kolejne wybory parlamentarne, obóz Tuska czy Kaczyńskiego?

PiS wciąż jest faworytem wyborów, dlatego że Polacy przyzwyczaili się do popuszczania pasa przez ostatnie lata mimo covidowego kryzysu. PiS będzie dostarczało Polakom kolejne wagony kiełbasy wyborczej, kontrolując choćby bank centralny.

—współpraca: Karol Ikonowicz