Nowa transza ceł, nałożonych przez prezydenta USA, ma na celu częściowe zrekompensowanie wpływów do budżetu z tytułu ceł po tym, jak w lutym Sąd Najwyższy uznał, że większość ceł nałożonych przez Trumpa w 2025 roku została ustanowiona nielegalnie, a prezydent przekroczył w tym zakresie swoje uprawnienia, powołując się na niewłaściwą podstawę prawną. Dotyczyło to m.in. ceł wzajemnych, ogłoszonych przez prezydenta USA dokładnie rok temu, 2 kwietnia 2025 roku. 

Co mogą zrobić koncerny farmaceutyczne, by uniknąć 100-procentowego cła, wprowadzonego przez Donalda Trumpa?

Decyzja Trumpa w sprawie nowych ceł ściągnęła na prezydenta USA krytykę części przedstawicieli biznesu, którzy zwracają uwagę, że w ten sposób prezydent nakłada dodatkową presję związaną z kosztami działania w czasie, gdy w wyniku wojny USA i Izraela z Iranem gwałtownie wzrosły ceny paliwa. 

Aby uniknąć 100-procentowego cła producenci leków patentowych muszą zawrzeć porozumienie z administracją USA w kwestii obniżenia cen leków oraz zobowiązać się do częściowego przeniesienia produkcji leków do Stanów Zjednoczonych. Koncerny farmaceutyczne, które przeniosą produkcję do USA, ale nie podpiszą umowy z administracją w sprawie obniżenia ceł (dotychczas takie umowy z administracją Trumpa zawarło 13 koncernów farmaceutycznych) uzyskają obniżkę cła do poziomu 20 proc.  

Niższymi cłami zostały obłożone leki produkowane w UE, Japonii, Korei Południowej i Szwajcarii, z którymi USA podpisały porozumienia handlowe. Leki patentowe sprowadzane z tych krajów będą objęte 15-procentowym cłem. 

Z kolei na podstawie odrębnego porozumienia ws. ceł na leki zerowym cłem przez co najmniej trzy lata obłożone będą w USA leki patentowe produkowane w Wielkiej Brytanii. W tym czasie Brytyjczycy mają rozpocząć produkcję leków w USA. 

15 proc.

Takie cło będzie obowiązywać na leki patentowe produkowane w UE

Cła na leki patentowe wejdą w życie za 120 dni, co daje koncernom farmaceutycznym czas na podjęcie działań, które mają uchronić je przed wysokimi cłami. Mniejsi producenci leków mają 180 dni na dostosowanie się do nowej sytuacji, zanim cła wobec nich wejdą w życie. 

Cło na import stali, aluminium i miedzi będzie od teraz naliczane od ceny sprzedaży w USA, a nie od deklarowanej wartości importu

Trump dokonał też korekty ceł nałożonych na import stali, aluminium i miedzi, a konkretnie na import produktów wykonanych z tych metali. W przypadku wyrobów pochodnych wykonanych ze stali, aluminium i miedzi cło zostało obniżone o połowę (z 50 do 25 proc.), a w przypadku produktów zawierających niewielkie ilości tych metali (do 15 proc. całości ich wagi)) – całkowicie zniesione. Zmiany te mają uprościć skomplikowany system celny, który sprawiał, że importerzy mieli problem przy próbach ustalenia wartości zawartości metalu w licznych produktach pochodnych. 

Czytaj więcej

Druga kadencja Donalda Trumpa. Rok decyzji, które wstrząsnęły USA i światem

Do 2027 roku do 15 proc. obniżone zostaną cła na wybrane urządzenia przemysłowe i sprzęt dla sieci energetycznych o wysokiej zawartości metali. To posunięcie ma wesprzeć szeroko zakrojoną rozbudowę przemysłu i centrów danych.

Nowy, skomplikowany system ceł na leki, podniesie koszty ochrony zdrowia dla amerykańskich rodzin

Amerykańska Izba Handlu

Jednocześnie import stali, aluminium i miedzi nadal będzie obłożony 50-procentowym cłem, przy czym od teraz cło to będzie naliczane od ceny sprzedaży tych metali w USA, a nie od deklarowanej wartości importu, która – zdaniem administracji – była często zaniżana. Oznacza to de facto podwyżkę opłat celnych. 

Zmiany polityki celnej wobec importu stali, miedzi i aluminium wchodzą w życie o północy 6 kwietnia. 

Jak na nowe cła Donalda Trumpa reaguje amerykański biznes?

Amerykańska Izba Handlu w reakcji na posunięcie Białego Domu podkreśliła, że po roku funkcjonowania podwyższonych przez Trumpa ceł można było obserwować wzrost cen i zwiększoną presję kosztową w wielu branżach. Izba ostrzegła też, że nowe decyzje w sprawie ceł znów mogą doprowadzić do wzrostu cen. 

„Nowy, skomplikowany system ceł na leki, podniesie koszty ochrony zdrowia dla amerykańskich rodzin” – czytamy w komunikacie Izby. „Zmiany dotyczące ceł na metale również podniosą ceny dla konsumentów i wywrą dodatkową presję na przemysł, budownictwo i energetykę – sektory już dotknięte rosnącymi kosztami nakładów oraz ciągłymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw”.

Jednak prezes Stowarzyszenia Producentów Stali Philip Bell pochwalił administrację za „skorygowanie” listy produktów pochodnych metali oraz zaktualizowanie sposobu ich wyceny, co ma zagwarantować, że cła „pozostaną ściśle ukierunkowane na wsparcie odbudowy amerykańskiego przemysłu stalowego, bez godzenia w szersze cele ekonomiczne”.