- Tydzień temu odkryliśmy, że Hezbollah, poplecznik Iranu, stara się stworzyć militarną sieć w Syrii, w rejonie Wzgórz Golan. Wyobraźcie sobie co by się stało, gdyby Izrael nie był obecny na Wzgórzach Golan: mielibyśmy Iran u wybrzeży Jeziora Galilejskiego - mówił Netanjahu na konferencji z Pompeo.

- Sądzę, że z tego powodu i wielu innych, przyszedł czas, by społeczność międzynarodowa uznała obecność Izraelu na Wzgórzach Golan i fakt, że Golan na zawsze pozostanie częścią Państwa Izrael - dodał.

Po rozpoczęciu okupacji Wzgórz Golan w 1967 roku, w 1981 roku Tel Awiw objął ten teren izraelskim prawem, co de facto oznaczało aneksję. Jednak faktu tego nie uznała społeczność międzynarodowa nadal uznając Wzgórza Golan za okupowane terytorium należące do Syrii.

W ubiegłym tygodniu w corocznym raporcie na temat stanu ochrony praw człowieka na świecie, amerykański Departament Stanu określił Wzgórza Golan jako "kontrolowane przez Izrael".

Netanjahu w czasie konferencji z Pompeo mówił też, że presja USA na Iran przynosi już efekty. Wzywał też do intensyfikacji presji, której wyrazem było jednostronne zerwanie przez USA porozumienia nuklearnego z Iranem i ponowne nałożenie sankcji na Teheran.

Pompeo mówił z kolei, że USA "zdecydowanie wspiera prawo Izraela do obrony", wobec stwierdzeń polityków z Iranu, którzy otwarcie mówią o zniszczeniu Izraela.