Kilkudziesięciu motocyklistów należących do ulubionego klubu Władimira Putina wyruszyło dziś z Moskwy do Berlina na rajd "Drogi zwycięstwa - na Berlin”.

Polska ambasador w Moskwie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została wezwana do rosyjskiego MSZ-tu. Oficjalnie nie ujawniono, w jakiej sprawie, ale chodzić może o zakaz wpuszczenia do Polski rajdu Nocnych Wilków. Ulubieńcy Putina, decyzję o nie wpuszczeniu Nocnych Wilków do Polski uznali za „absurdalną”.

Motocykliści pomimo posiadania wiz, rok temu także nie wjechali do Polski między innymi ze względu na wspieranie aneksji Krymu. Nocne Wilki o tym, że nie wjadą po Polski dowiedzieli się od dziennikarzy. Organizator rajdu Andrij Borowski podkreślał, że motocykliści nie wiozą ze sobą żadnych symboli komunistycznych. Według niego decyzja polskich władz jest absurdem ponieważ w grupie są między innymi obywatele Niemiec i Słowacji, których Polska nie może nie wpuścić do Unii Europejskiej.

Grupa motocyklistów twierdzi, że prosili polski MSZ o zgodę, ale nie otrzymali żadnej odpowiedzi.

Nocne Wilki 1 maja chcą być przy polskiej granicy w Brześciu, gdzie odbędzie się konferencja prasową w konsulacie rosyjskim. Motocykliści chcą przez Polskę, Słowację, Czechy i Austrię dotrzeć 9 maja do Berlina.

Podstawą odmowy przepisy dotyczące bezpieczeństwa

Szef MSZ Witold Waszczykowski powiedział, że polskie władze w nocie przekazanej ambasadzie rosyjskiej odmówiły przejazdu przez Polskę grupie rosyjskich motocyklistów. 

- Przekazaliśmy notę ambasadzie rosyjskiej - zaznaczył Waszczykowski. Dopytywany o przyczyny odmowy szef MSZ odpowiedział, że podstawą były "przepisy dotyczące bezpieczeństwa".