Reklama

Koronawirus. A gdyby nie padło na Chiny?

Panika, jaka ogarnęła świat w związku z wirusem z Wuhan, psychologicznie jest w pełni uzasadniona. Ludzkość wielokrotnie już doświadczała zabójczych epidemii i strach przed ich powtórzeniem jest zakodowany w naszych genach. To przecież ospa, a nie kolonizatorzy, wybiła populację Indian amerykańskich, a w nieodległych czasach to grypa zwana hiszpanką podwoiła liczbę ofiar pierwszej wojny światowej.
Koronawirus. A gdyby nie padło na Chiny?

Foto: AFP

Szczęśliwie dla człowieka posunęliśmy znacznie do przodu wiedzę farmakologiczną i rozwinęliśmy zachowania społeczne umożliwiające lepsze kontrolowanie rozprzestrzeniania się epidemii. W przypadkach takich jak epidemie spowodowane nowymi mutacjami wirusów zwłaszcza to ostatnie ma znaczenie; jeśli prawdą bowiem jest to, co twierdzą naukowcy z Instytutu Pasteura, że opracowanie skutecznej szczepionki na wirusa z Wuhan zajmie nie mniej niż 20 miesięcy, jedyne, co nam zostaje, to skuteczna profilaktyka. Podniesienie standardów sanitarnych, izolowanie ognisk zachorowań, pełna dyscyplina hospitalizacji, kwarantann i nadzoru nad osobami, które mogą być zarażone. A także działania na skalę transgraniczną: ograniczenia komunikacyjne, zawieszenie tranzytu, ograniczenia wymiany handlowej.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama