Reklama

Nic nie zostało z dawnej magii. Robin Hood w nowym filmie jest samotny i przegrany

Jestem zmęczony manierą ciągłej dekonstrukcji mitów leżących u podstaw zachodniej kultury, ale „Robin Hood: koniec legendy” przez całkiem mądry morał i wizualne wysmakowanie zrobił na mnie wrażenie.
„Robin Hood: koniec legendy”, reż. Michael Sarnoski, dystr. M2 Films

„Robin Hood: koniec legendy”, reż. Michael Sarnoski, dystr. M2 Films

Foto: mat.pras.

Jako dzieciak z lat 90. wychowałem się na mistycznym i magicznym brytyjskim serialu „Robin z Sherwood” (1984–86), który bardzo mocno zdefiniował moje spojrzenie na legendę banity ze średniowiecznej Anglii. Do dziś, gdy myślę o mitycznej postaci dobrego złodziejaszka, który okradał bogatych, by pomagać biednym, mam przed oczami Michaela Praeda (Jasona Connery’ego tylko toleruję) z łukiem strzelającym w rytm hipnotyzującej muzyki Clannad.

Kim naprawdę był Robin Hood: pierwszym komunistą, upadłym szlachcicem czy wolnościowcem?

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama