Jednym ze skutków zaostrzającej się wojny ideologicznej w Polsce jest coraz bardziej wyraźna ceremonializacja lewej strony. Widząc, że prawa strona korzysta z ceremoniału kościelnego, lewa również chce mieć swój. Czym innym jest bowiem przedrzeźnianie procesji Bożego Ciała podczas Marszu Równości, jeśli nie właśnie poszukiwaniem własnej liturgii, a właściwie antyliturgii. Skoro katolicy mają święte obrazki, to dlaczego antykatolicka lewica ma nie mieć swoich. Skoro jedni wieszają ikony Maryi, to drudzy muszą zrobić anty-Maryję, koniecznie w maseczce z czerwonym piorunem.
Paradoksalnie te próby parodii – przez katolików słusznie uważane za profanacje – wynikają z głębokiej potrzeby celebracji, mistyki. I tak powstaje swoisty lewicowy ceremoniał. Jeden z jego przykładów tydzień temu w „Plusie Minusie" opisywała felietonistka Kataryna, zwracając uwagę na akcję, którą można by nazwać: „zróbmy sobie razem aborcję". Chodzi w niej o to, by wspólne doprowadzenie do śmierci wspólnie poczętego dziecka stało się doświadczeniem łączącym związki postępowych par. Innym przykładem tej antyliturgii jest zorganizowany przez polityków Wiosny licznik apostazji. Już od jakiegoś czasu w mediach społecznościowych można się było spotkać z osobami, które chwaliły się dokonaniem apostazji, robiącymi sobie selfie ze stosownym dokumentem.
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.