4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Limuzyna prezydenta Kennedy'ego na ulicy Dallas w sekundę po zamachu. Czy naprawdę strzelał tylko Lee Oswald?
Manhattan w dymie 11 września 2001. Kto za tym stoi?
Edwin E. Aldrin Jr. – jakoby na Księżycu. Tylko skąd – pytają sceptycy – ten podmuch wiatru?
We wtorek 11 września wszystko poszło z planem. Kilka tysięcy Żydów nie stawiło się w pracy w swoich firmach. Agenci rządowi spisali się na piątkę – wszystkie ładunki w wieżach World Trade Center odpalono zgodnie z planem, choć to była karkołomna robota, wymagająca niezwykłej precyzji: jak rozwalić wielkie stalowe konstrukcje, tak aby wszystko wyglądało jak po uderzeniu samolotu?
Nie obyło się bez pomocy właścicieli nieruchomości – ostatecznie, czego nie robi się dla odszkodowania, które miało wynieść jakieś 500 milionów dolarów? Nawet zestrzelenie samolotu nad Pensylwanią poszło jak z płatka: została tylko czarna dziura w ziemi i w zapisach na urządzeniach radarowych, więc można było przystąpić do rozpowszechniania opowieści o bohaterskich pasażerach walczących na pokładzie z terrorystami. Później było trochę nerwówki i gryzienia paznokci wśród neokonów, głównie z Council of Foreign Relations, zebranych w bezpiecznym miejscu i niepewnych, czy wiceprezydent Dick Cheney ogarnie wszystkie szczegóły tak skomplikowanej operacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Najlepszą częścią pożegnalnego albumu Megadeth są utwory spokojniejsze i bardziej refleksyjne.
Książkę Pawła Sołtysa czyta się z przyjemnością. Można na raz, można na wyrywki, można wypisywać co piękniejsze...
„Karakum” to okazja, by poprowadzić własną karawanę…
Norwegia miała trolle i się tym chwali. Nic, tylko brać przykład.