Prokuratura chce aresztu dla lekarza. Tymczasem mężczyzna twierdzi, że wykonywał jedynie specjalistyczne badania.
Do zdarzenia miało dojść we wtorkowe popołudnie, w gabinecie poradni specjalistycznej Szpitala Powiatowego w Radomsku.
Wtedy na umówioną wizytę do urologa, 59-letniego Dariusza H., przyszła 22-letnia kobieta. W gabinecie była zaledwie 11 minut.
Po badaniach pacjentka spokojnie wyszła z gabinetu i razem z partnerem, który czekał na nią na korytarzu, wyszła z przychodni. Zarejestrowała to kamera na korytarzu.
Po wizycie u lekarza kobieta powiadomiła policję o gwałcie, w środę została przesłuchana przed sądem w obecności psychologa. Na zlecenie prokuratora już w środę zatrzymano lekarza.
Dziś był on przesłuchiwany. - Zgromadzony materiał dowodowy dał podstawę do przedstawienia mu zarzutu popełnienia przestępstwa: dokonania innej czynności seksualnej oraz gwałtu podczas wizyty w gabinecie lekarskim – mówi Cezary Zawadzki, szef Prokuratury Rejonowej w Radomsku
Lekarz nie przyznaje się do winy. Złożył wyjaśnienia, ale prokuratura tłumacząc się dobrem postępowania, nie ujawnia ich treści.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że urolog bronił się mówiąc, że wykonywał jedynie specjalistyczne badania.
Prokuratura skierowała już do sądu wniosek o zastosowanie aresztu wobec podejrzanego, któremu grozi teraz do 12 lat więzienia.
Dariusz H. ze szpitalem w radomsku związany jest od kilkunastu lat. W tamtejszej przychodni ma przyjmował dwa razy w tygodniu. Miał dobrą opinię.
Dyrekcja szpitala ma w najbliższych dniach podjąć decyzję, co do dalszej współpracy z tym lekarzem.
To już kolejny przypadek wykorzystania seksualnego pacjentki przez lekarza w ostatnich tygodniach. Na początku lutego policja z Gdańska zatrzymała 65-letniego chirurga onkologa, który miał molestować nawet 30 pacjentek.
Śledztwo w jego sprawie trwa 2014 roku, a policja przesłuchała ponad 2000 pacjentek lekarza. Usłyszał on zarzuty molestowania 25 pacjentek. Nie przyznał się do winy.
Prokuratura wnioskowała o areszt dla lekarza, ale sąd się na to nie zgodził, bo uznał, że brak jest podstaw do zastosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec lekarza dozoru policyjnego oraz poręczenia majątkowego w wysokości 20 tys. zł, a chirurg onkolog może nadal prowadzić praktykę lekarską. Prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia wobec tej decyzji sądu.