Na dziedzińcu laboratorium Uniwersytetu Stanowego Arizony ubrany w szorty mężczyzna biega z dziwnym plecakiem na ramionach. Wydaje się, że truchta, ale w rzeczywistości posuwa się dość szybko. Jego tempo zmierzone na stacjonarnej bieżni to ok. 20 kilometrów na godzinę.
Cel to 25 kilometrów na godzinę. I to na dystansie jednej mili (nieco ponad półtora kilometra). Dla porównania – aby osiągnąć taki rezultat, musi biec w tempie na okolice rekordu Polski. I to z ciężkim sprzętem o nazwie AirLegs na plecach.
To pomysł amerykańskich wojskowych, którzy pracują nad programem 4MM – mila w cztery minuty.
– Nasz pomysł jest prosty: gdybyśmy mieli coś, co pcha człowieka do przodu, to pewnie biegłby szybciej – mówi Mike LaFiandra z Army Research Laboratory.
– My zrobiliśmy system zasilany sprężonym powietrzem napędzającym wahadło poruszające się w przód i w tył, które pozwala ludziom biegać szybciej – tłumaczy w „National Defense” Tom Sugar z Uniwersytetu Stanowego Arizony, gdzie powstał system AirLegs.
Człowiek udoskonalony
Pomysły wojskowych nie ograniczają się do rusztowań na nogi i ciało (tzw. egzoszkieletów) pozwalających żołnierzom biec szybciej czy przenosić ciężary. Znacznie więcej możliwości daje „tuning” mózgu.
– Gdybyśmy mieli taki przełącznik, który moglibyśmy przestawić pilotowi tuż przed walką? To miałoby niezwykłe następstwa dla sztuki wojennej – mówi Paul Sharre z Center for New American Security.
Jednym z pomysłów testowanych przez wojskową agencję zaawansowanych projektów naukowych DARPA jest przezczaszkowa stymulacja elektryczna (tzw. TDCS). Nie wymaga implantowania elektrod – wystarczy „czepek” nakładany na głowę. – Zauważyliśmy nieznaczną poprawę zdolności uczenia się oraz koncentracji – mówi Rajesh Naik z Air Force Research Laboratory, gdzie prowadzi się badania z udziałem ludzi.
Podobna metoda wykorzystywana jest już obecnie w eksperymentach medycznych, jak również do... czasowej modyfikacji osobowości ludzi. Wojskowym chodzi zaś o to, aby chwilowo nakłonić mózg do lepszego przyjmowania nowych informacji – może to być nauka języków obcych, ale też analiza zdjęć satelitarnych w poszukiwaniu danych wywiadowczych. Służyć mają temu środki farmakologiczne i stymulacja elektryczna mózgu.
Projekt ten nosi nazwę TNT (Targeted Neuroplasticity Training) i zdaniem dr. Douga Webera, który nim kieruje, umożliwi skrócenie czasu potrzebnego do nauki o trzy czwarte. Gotowa technika trafi do Departamentu Obrony już w 2020 roku.
Jeszcze dalej idzie nowy program DARPA o nazwie ElectRx, którym również kieruje dr Weber. „To program badawczy posuwający naprzód wiedzę o anatomii i fizjologii specyficznych obwodów nerwowych oraz ich roli w powstawaniu chorób i powrocie do zdrowia” – dość enigmatycznie opisuje go DARPA na swojej stronie internetowej. Chodzi zaś o to, aby czujniki wychwytywały określone impulsy nerwowe związane z chorobą, bólem lub urazami fizycznymi i modyfikowały je w taki sposób, aby przyspieszyć proces leczenia.
Prądem w bohaterów
– Na przykład to, jak działa układ sercowo-naczyniowy, wasze tętno i ciśnienie krwi, jest reakcją na pewne czynniki chemiczne pojawiające się podczas podniecenia czy stresu – tłumaczy dr Weber. – Można sobie wyobrazić technologię, która będzie regulować komunikację mózgu i ciała w odpowiedzi na stresujące okoliczności. Może to być implantowane urządzenie, które na bieżąco będzie monitorować stan zdrowia i w razie potrzeby podawać odpowiedni lek.
ElectRx nie będzie jednak wykorzystywał ampułek z „prawdziwymi” lekarstwami. Zamiast tego elektronika wyśle odpowiednie sygnały elektryczne, które nakłonią organizm do samodzielnej produkcji substancji np. przyspieszających gojenie się ran, likwidujących strach i ból.
Inne pomysły na poprawienie wydolności żołnierzy zakładają już użycie środków farmakologicznych – amfetaminy dla pilotów czy środków poprawiających przenoszenie tlenu przez hemoglobinę (działają jak EPO dla sportowców).