Gość przyznał, że 2017 r. to był znowu rok rekordowy na rynku mieszkaniowym.

- Sami deweloperzy rozpoczęli budowę ponad 100 tys. mieszkań. Oddanych do użytkowanie zostało 90 tys. mieszkań. Poza tym deweloperzy dostali pozwolenia na budowę 130 tys. lokali - wyliczył Turek.

- Polacy wydali na zakup nowych mieszkań w 7 miastach ok. 18 mld zł samej gotówki – dodał.

Co ciekawe, tylko co trzecie mieszkanie kupuje się z udziałem kredytu, więc ok. 70 proc. sprzedaży deweloperów jest realizowana za gotówkę.

- Póki stopy procentowe nie wzrosną, Polacy nie zauważą tego, że lokaty są lepiej oprocentowane, to dalej wielu rodaków będzie kupowało mieszkania na wynajem. Jeżeli tak dalej będzie, to mieszkania mogą drożeć - ocenił Turek.

Zaznaczył, że póki Rada Polityki Pieniężnej nie zacznie podnosić stóp procentowych, to koniunktura na rynku mieszkaniowym może być bardzo dobra. - Oczywiście, o ile nie stanie się coś niespodziewanego jak kryzys ekonomiczny – stwierdził.

Turek podkreślił, że powoli dochodzimy jednak do muru. - Deweloperzy dają sygnały, że więcej budować nie mogą. To jest bardzo niebezpieczne. Drożeją grunty, brakuje ziemi, drożeje robocizna i materiały budowlane. Podobnie było w 2006 r., kiedy deweloperzy nie mogli zaoferować tylu mieszkań ile Polacy chcieli kupować. Efekt był taki, że wyraźnie wzrosły ceny mieszkań -tłumaczył.

Gość zaznaczył, że póki górka na rynku jest stymulowana tym, iż Polacy kupują mieszkania za gotówkę jest małe ryzyko. - Gdy zaczną dużo mieszkań kupować na kredyt, stworzymy sobie większy problem. Gdyby teraz doszło do kryzysu, to nie spodziewam się tragedii na rynku – mówił. Ceny mieszkań względem zarobków Polaków kształtują się koło średniej europejskiej. - W znacznie lepszej sytuacji jesteśmy jeśli chodzi o stabilność rynku. U nas rynek od 2013 r. rósł głównie w liczbach zawieranych transakcji. Znacznie wolniej rosły ceny. Teraz rosną o 5 proc. - podał Turek. - Kraje, gdzie te wzrosty są dwucyfrowe mają się czego obawiać. W przypadku kryzysu może dojść do bardzo duży przecen – ocenił.

Gość podał, że najszybciej rosną ceny w Katowicach, Krakowie i Trójmieście. Tam są dwukrotnie wyższe wzrosty cen niż średnia dla największych miast.

Przyznał, że najszybciej drożeją najchętniej kupowane mieszkania. - Są to mniejsze mieszkania 1-2 pokojowe – mówił Turek.

- 3 pokoje na 40 paru metrach to produkt, który deweloperzy oferują od 2 lat. Te mieszkania sprzedają się bardzo szybko. One są maksymalnie kompaktowe. Są to atrakcyjne mieszkania dla inwestorów – dodał.

Rynek wtórny

Turek podkreślił, że na rynku wtórnym bardziej aktywni są inwestorzy o większym doświadczeniu.

Zaznaczył, że więcej mieszkań w Polsce sprzedaje się używanych. - Ok. 55 proc. wartości sprzedawanych mieszkań to rynek wtórny. Ale mieszkania używane są średnio o kilkanaście procent tańsze niż nowe. Przeliczając to na ilość, ok. dwie trzecie, to transakcje zawierane na rynku wtórnym – wyliczył.

Turek przypomniał, że program Mieszkanie+ działa w formie pilotażowej.

- Nie ruszył jeszcze główny trzon programu, gdzie mieszkania mają być budowane na gruntach państwowych i spółek skarbu państwa. Bez tego będzie trudno pokazać realne efekty i wpłynąć na polski rynek mieszkaniowy. Jeżeli tych mieszkań nie będzie powstawało kilkadziesiąt tysięcy w skali roku, to ten program będzie marginalny. Bez preferencyjnego systemu finansowania, realizowanego chociażby przez REITy, trudno będzie rozruszać ten program – tłumaczył.