W ciągu ostatniego roku podaż nowych kawalerek w Warszawie wzrosła z niespełna tysiąca do prawie 1,3 tys., a więc o ok. 30 proc. – wynika z szacunków serwisu RynekPierwotny.pl.
– To efekt dobrej koniunktury. Deweloperzy więcej sprzedają, więc zaczęli budować jeszcze więcej. Poza tym wciąż na rynku pierwotnym widzimy popyt inwestycyjny, czyli zakupy za gotówkę. A inwestorzy chętnie kupują małe lokale, takie jak kawalerki. Deweloperzy czynią zatem starania, by takich propozycji nie zabrakło w ich ofercie – tłumaczy Jarosław Jędrzyński, analityk portalu RynekPierwotny.pl.
Gdzie są małe „M"
Największy wybór kawalerek od deweloperów jest dziś w Warszawie na Bemowie, Białołęce, Pradze-Południe, Woli, a także we Włochach. Biorąc pod uwagę obecną koniunkturę na stołecznym rynku mieszkaniowym, raczej trudno liczyć na spadki cen w tym segmencie.
– Ofertowe ceny warszawskich kawalerek powoli, czyli średnio 2–3 proc. rocznie, idą w górę. Rosną mimo ich większej podaży. Taka sytuacja utrzyma się zapewne dłuższy czas, dlatego najmniejsze i najtańsze nominalnie mieszkania mogą dalej drożeć. Jednak w umiarkowanym tempie – prognozuje Jarosław Jędrzyński.
Jak zauważa Waldemar Oleksiak, ekspert Emmersona Realty, kawalerki od deweloperów są bardzo chętnie kupowane zarówno na normalnych zasadach, jak i ze wsparciem programu „Mieszkanie dla młodych".