Rynek nieruchomości w Warszawie kwitnie. Nowe biurowce budują się na każdym kroku, w szczególności na Woli. Nasuwa się zatem kluczowe pytanie – kto je wynajmie i czy rzeczywiście znajdzie się aż tylu chętnych?

- To prawda, że w Warszawie jest nadpodaż biur, ale widzimy też, że zmieniają się upodobania najemców co do lokalizacji i standardu budynków. Bardzo duża jest ilość biur jest starej generacji i one tracą najemców na rzecz budynków nowych – mówi Piotr Krawczyński.

Polskimi biurowcami coraz częściej interesują się również zagraniczne firmy, które wynajmują zwykle po kilka tysięcy metrów kwadratowych powierzchni.

- To jest rynek bardzo dynamiczny i ciągle zmieniają się wymagania stawiane przed inwestorami – podkreśla.

Jak kształtują się obecnie ceny? – Cały czas trochę spadają, ale chyba już zaczynają być na dołku rynkowym i wydaje się, że niżej nie spadną – ocenia Krawczyński.

- Inwestorzy i deweloperzy konkurują między sobą nie tylko ceną za metr kwadratowy powierzchni, ale też innymi zachętami, np. okresami zwolnienia z czynszu czy nakładami na wyposażenie biura – dodaje.

Które lokalizacje są teraz w modzie?

– W przypadku biur, makrotrend jest taki, że duże firmy lokalizują się w tzw. miastach regionalnych. Tam mają dostęp do specjalistycznej kadry i bardzo atrakcyjne ceny. Kadry w tych miastach nie brakuje, bo to są zwykle ośrodki akademickie – mówi Krawczyński i wymienia m. in. takie miasta, jak Kraków, Wrocław i Trójmiasto.

W ostatnim czasie obserwujemy również zmieniające się trendy w stolicy. Dotychczas to Służewiec był kojarzony jako centrum największych biurowców wynajmowanych przez międzynarodowe korporacje. Teraz jego pozycję wygryza Wola.

- Mokotów traci na rzecz Woli, gdzie dojeżdża nowa linia metra, jest kilka dróg dojazdowych i jest bliżej centrum – zauważa Krawczyński. - Mokotów jest z kolei przepełniony budynkami starszej generacji i one są już nieatrakcyjne dla najemców, którzy w podobnej cenie mogą dostać dużo lepszą jakość w lepszej lokalizacji.