– Spłacający kredyty mieszkaniowe zaciągnięte we franku szwajcarskim będą bacznie obserwować wyniki referendum w Szwajcarii, które odbędzie się 30 listopada – mówi Michał Krajkowski, główny analityk w firmie Notus Doradcy Finansowi. Tego dnia Helweci zdecydują bowiem o zwiększeniu rezerw złota. Część analityków prognozuje w związku z tym dalsze umocnienie franka szwajcarskiego (CHF). To zła wiadomość dla osób spłacających raty kredytów hipotecznych zaciągniętych w tej walucie.
Nie jest dobrze...
– Kredytobiorcy zadłużeni w szwajcarskiej walucie już są w trudnej sytuacji. Przede wszystkim dlatego, że w wielu przypadkach, ze względu na osłabienie złotego, aktualne saldo zadłużenia znacznie przewyższa kwotę zaciąganego kredytu. I to mimo ponad sześciu lat spłacania rat – podkreśla Michał Krajkowski.
I podaje przykład: osoby spłacające zaciągnięty w 2008 r. kredyt we frankach w wysokości 300 tys. zł na 30 lat początkowo miały ratę ok. 1421 zł. Mimo że złoty się osłabił, m.in. w stosunku do franka, raty kredytów wzrosły nieznacznie. W drugiej połowie 2009 r. i na początku 2010 r. miesięczne płatności frankowiczów były nawet niższe niż w początkowym okresie spłaty. Ta korzystna zmiana wynikała ze spadku oprocentowania.
– Od połowy 2008 r. do końca 2009 r. Libor trzymiesięczny, decydujący o oprocentowaniu kredytów, spadł z poziomu 2,79 do 0,25 proc. Przełożyło się to na znaczne obniżenie kosztów kredytu i zniwelowało wysoki kurs franka. Rata modelowego zobowiązania przekroczyła 1650 zł i na tym poziomie utrzymuje się od ponad trzech lat – wyjaśnia Michał Krajkowski.
Dzisiaj ci modelowi frankowicze płacą ratę w wysokości ok. 1670 zł. W ciągu 6,5 roku spłaty w sumie oddali do banku niespełna 120 tys. zł odsetek i kapitału. Jeżeli jednak chcieliby teraz całkowicie spłacić swoje zobowiązanie z 2008 r., musieliby mieć aż 414 tys. zł.
– Jeśli kurs franka osiągnąłby poziom 3,80 zł, to rata kredytu wzrosłaby do 1810 zł miesięcznie, a saldo zadłużenia do 450 tys. zł. W przypadku osłabienia złotego do 4 zł rata skoczy do 1902 zł, a zadłużenie do 472 tys. zł – wylicza Michał Krajkowski.
...ale nie musi być gorzej
Mikołaj Fidziński, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl, mówi, że scenariusz polegający na istotnym umocnieniu się franka wobec złotego jest mało prawdopodobny. Nie wyklucza go jednak.
– Gdyby do tego doszło, to i tak już wysokie raty frankowiczów jeszcze bardziej pójdą w górę. Przykładowo: kurs franka wyższy od obecnego o 30 gr spowoduje wzrost rat o 130–160 zł. Zadłużenie kredytobiorców w przeliczeniu na naszą walutę pójdzie wtedy w górę o około 30 tys. zł. Natomiast skok kursu o 50 gr będzie skutkował ratami wyższymi od obecnych o 220–270 zł miesięcznie i wzrostem salda zadłużenia o ok. 50 tys. zł – podaje Mikołaj Fidziński.
W efekcie banki mogą się domagać od klientów wniesienia kolejnego zabezpieczenia kredytu albo wykupienia dodatkowego ubezpieczenia.
Z danych Związku Banków Polskich wynika, że na ponad 1 mln 850 tys. umów o kredyty hipoteczne przypada ok. 600 tys. z pożyczkami w szwajcarskiej walucie. Zarówno w przypadku osób z zobowiązaniami mieszkaniowymi w złotych, jak i we frankach ok. 3 proc. klientów ma kłopoty z płaceniem rat.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki g.blaszczak@rp.pl