- Analitycy serwisu Comperia.pl badają zmiany poziomu całkowitego zadłużenia do spłaty dla kredytów hipotecznych w wysokości 300 tys. zł, zaciągniętych na 30 lat w złotych, euro i CHF, w latach 2006–2009 r.
– Po bardzo nerwowej połowie stycznia, kiedy kurs CHF wystrzelił w górę do rekordowych poziomów, cena tej waluty wykazuje tendencję spadkową. Jeszcze 16 stycznia banki sprzedawały franki średnio po 4,53 zł, a 13 lutego już po 4,03 zł. Skala spadku jest imponująca, ale nawet 4 zł za CHF to horrendalnie dużo. Nie takich informacji oczekiwały osoby zadłużające się w CHF kilka lat temu – komentuje Mikołaj Fidziński, analityk Comperii.pl.
- Z jego wyliczeń wynika, że po dziewięciu latach spłaty modelowego kredytu w CHF (na 30 lat, w wysokości na 300 tys. zł) zaciągniętego w styczniu 2006 r., dziś do oddania w złotych jest 396 tys. zł. Gdyby ktoś chciał dziś spłacić taki sam kredyt z początku 2007 r., musiałby wyłożyć aż 427,5 tys. zł, a w przypadku zobowiązania ze stycznia 2008 r. – 481,5 tys. zł, natomiast ze stycznia 2009 r. – 407 tys. zł.
- Z kolei zadłużenie wynikające z 30-letniego kredytu w euro w wysokości 300 tys. zł, zaciągniętego w styczniu 2006 r., dziś wynosi 273,5 tys. zł. Niewiele więcej, bo 281 tys. zł, należałoby zapłacić, gdyby spłacało się kredyt ze stycznia 2007 r. Zadłużenie osób, które zdecydowały się na zobowiązanie w euro na początku 2008 r., wynosi 306 tys. zł, a gdy zadłużyły się w styczniu 2009 r. – 279 tys. zł.
- Przy obecnym kursie CHF nadpłata czy przewalutowanie byłoby absolutnie nieopłacalne. Jeśli ktoś chce się uwolnić od kredytu frankowego, być może z pomocą przyjdzie mu KNF czy Ministerstwo Gospodarki. Pierwszy proponuje rozbicie kredytu w CHF na dwa złotowe, w tym jeden o preferencyjnym oprocentowaniu 1 proc. Drugi tak rewolucyjnych propozycji nie ma, ale zasugerował m.in. możliwość przewalutowania długu po kursie NBP, a nie banku. A kurs NBP jest nawet o 15–20 gr niższy od stosowanego przez niektóre banki, co przy 100 tys. franków dałoby 15–20 tys. zł oszczędności – podsumowuje Mikołaj Fidziński.