Peter Marra, dyrektor Inicjatywy Środowiskowej na Uniwersytecie Georgetown i współautor badania, którego wyniki opublikowano w magazynie "Science" podkreśla, że za spadek populacji ptaków należy winić ludzi - przyczyniają się do tego takie czynniki jak zmniejszanie się naturalnego środowiska życia ptaków, szerokie stosowanie środków chemicznych w rolnictwie, które zabijają owady stanowiące ważny składnik diety wielu ptaków, a nawet zabijanie ptaków przez domowe koty.
Marra zwraca uwagę, że ustalenia jego zespołu w sprawie spadku populacji ptaków są kolejnym dowodem na to, że przeżywamy obecnie poważny ekologiczny kryzys. - Ptaki są wskaźnikami zdrowego środowiska, kanarkami w kopalni węgla i dziś mówią nam, że musimy podjąć działania, które mają zagwarantować, iż Ziemia nadal będzie stwarzać warunki do istnienia na niej życia - podkreśla.
Jak podkreślają naukowcy do największego spadku populacji dochodzi wśród najbardziej rozpowszechnionych gatunków ptaków - w tym wróbli, jaskółek, kosów, drozdów, zięb.
Naukowcy, na potrzeby badania, przeanalizowali dane na temat populacji 529 gatunków ptaków zbierane przez dziesięciolecia.
Z analizy tej wynika, że najbardziej zmniejszyła się populacja ptaków łąkowych (aż o 53 procent).
Naukowcy odnotowali też duży spadek populacji ptaków migrujących.
- Ptaki są kluczowym elementem wielu ekosystemów. Są drapieżnikami i ofiarami w łańcuchach pokarmowych, służą ekosystemowi zjadając owady, które są szkodnikami - podkreśla jeden z autorów badania, Ken Rosenberg.
Badacze zwracają uwagę, że wyginięcie w XX wieku gołębia wędrownego, niegdyś jednego z najliczniejszych gatunków ptaka na Ziemi, którego populacja osiągała poziom kilku miliardów, pokazuje, że nawet najbardziej rozpowszechnione gatunki ptaków mogą szybko wyginąć.