Geofizyczka dr Ying Zhou z Virginia Tech przeanalizowała fale sejsmiczne wywołane eksplozjami na atolu Mururoa będącego częścią Polinezji Francuskiej. Francja prowadziła tam naziemne i podziemne testy broni jądrowej od 1966 r. – pisze National Geographic. 

Zmiany zachodzą szybciej, niż sądzono

W przeciwieństwie do trzęsień ziemi eksplozje następowały niemal dokładnie w tym samym miejscu. Dzięki temu naukowcy byli w stanie bardzo precyzyjnie określić źródło fal i porównać sygnały przemieszczające się przez wnętrze planety podobnymi trasami. Zarejestrowała je stacja sejsmiczna znajdująca się w Kazachstanie.

Czytaj więcej

Spektakularna przemiana 800-letniego zamku. Stanie się główną atrakcją regionu

Analiza wykazała, że prędkość fal przechodzących przez płynne jądro Ziemi może zmieniać się w ciągu zaledwie 2–5 lat, a nie dziesięcioleci. Według badaczki jest to pierwszy dowód na tak szybkie procesy zachodzące na tej głębokości.

Dr Zhou wykryła także tajemniczą anomalię w rejonie południowego Pacyfiku. Ma ona ponad 700 km szerokości i około 100 km grubości, a różnica gęstości materii sięga tam 2–3 proc. Zjawisko prawdopodobnie wiąże się z intensywnym mieszaniem się materii, czyli lekkich pierwiastków i drobnych cząstek stałych w płynnym jądrze. To właśnie ten ruch napędza ziemskie pole magnetyczne.

Czytaj więcej

Czescy archeolodzy świętują. Ziemia odsłoniła monumentalną konstrukcję sprzed 6,5 tys. lat

Odkrycie okupione katastrofą

Choć dzięki próbom jądrowym udało się uzyskać niezwykle cenne i dokładne dane, jednocześnie spowodowały one ogromne szkody środowiskowe i zdrowotne. Według analiz przywołanych przez National Geographic opad radioaktywny mógł dotknąć nawet 90 proc. mieszkańców Polinezji Francuskiej. Francja przeprowadziła ostatnią próbę jądrową na Pacyfiku w styczniu 1996 roku.