Jest szansa, że perypetie głupiutkiego, niezdarnego hipopotama Gucia i jego mądrego przyjaciela – psa Cezara, poznają maluchy dorastające u progu XXI wieku.
Gucio i Cezar dla dzieci, to niemal kalka Flipa i Flapa dla dorosłych. Podobieństwa? Niezdarny, zabawny grubas wpada w coraz to nowe kłopoty i zabawne sytuacje, które są najczęściej konsekwencją jego małego rozumu. Różnice? Jego smukły przyjaciel jest inteligentny, dzięki temu duet wychodzi cało z opresji.
Fabuła jest prosta. Gucio i Cezar pomagają przyjaciołom i są zawsze chętni, aby wyruszyć w podróż w nieznane krainy, by tam poznawać nowych znajomych. Każda z ich przygód to perełka. Popatrzmy na odcinek „Wyprawa po jabłka" (zrealizowane przez Studio Miniatur Filmowych, teraz wydaniu oficyny Dwie Siostry). Gucio ma wielką ochotę na jabłko. Podczas jednej z podróży trafia do Perłowego Królestwa. Żyje w nim zawsze rozbawiona Perłowa Królewna. Jej dworzanie ogłaszają rozkaz króla: Nasza Perłowa Królewna nie chce płakać! Kto ją zasmuci otrzyma w nagrodę pół królestwa i cztery jabłka! – A czemu ta biedaczka ma płakać? – pyta Gucio. – Bo jej łzy są czystymi perłami, a skarbiec królestwa jest pusty! – pada odpowiedź. Gucio jest zabawny, zasmucenie królewny mu się nie udaje. Musi interweniować pies Cezar. Za to hipopotam rozbawia do łez obserwujące jego losy dziecko. Dlatego książkę polecam. Innym dobrym powodem by po nią sięgnąć jest fakt, że jej prosta, komiksowa formuła jest idealna dla początkujących czytelników. Jest tylko jeden feler tej opowieści – komiks jest czarno-biały. Najmłodszym pewnie nie będzie to przeszkadzać, ale kierujący się sentymentem i nostalgią za telewizyjną dobranocką rodzice mogą się rozczarować, bo była to opowieść w kolorze. Czarno-białą wersję drukowano w "Świerszczyku". Tę jednak mniej osób pamięta.
"Gucio i Cezar"
Krystyna Boglar,