Inspiruje Pani wiele kobiet, zresztą zapewne nie tylko kobiet, a kto inspiruje Panią?

Mówiąc bardzo ogólnie, to z pewnością inspiruje mnie życie, które zachwyca pięknem, ale bywa, że i rozczarowuje, szczególnie, gdy przychodzi wędrować po wyboistych drogach. Jednak zarówno piękna strona życia, jak i ta ciemniejsza, trudniejsza, to impuls do podejmowania inicjatyw, a także do przelewania na kartki papieru myśli i emocji. Z kolei, mówiąc bardziej szczegółowo - inspirują mnie ludzie! Zarówno Ci, z którymi mam ogromną przyjemność dzielić swoje życie, jak i osoby, które spotykam w życiu zawodowym, tu i ówdzie. Uwielbiam pracę z ludźmi w każdym wydaniu i jestem wdzięczna za wiele wspaniałych i wyjątkowych osób, które stanęły na mojej drodze.

Ta inspiracja sprawiała, że zaczęła Pani pisać książki, które poprawiają jakość życia, nie tylko tym, którzy przychodzą na terapie do Pani.

Odkąd pamiętam, zawsze miałam potrzebę uszczęśliwiania i pocieszania smutnych, potrzebujących wsparcia czy pomocy. Stąd również moje zainteresowanie naukowe związane z szeroko rozumianą jakością życia, a także inicjatywy, które od lat podejmuję, w tym również te pisarskie. Bez wątpienia pisanie książek pomaga realizować moją idee i potrzebę inspirowania ludzi do pozytywnych zmian, szczególnie podejmowania wypraw po lepszy dzień. I nawet, gdyby jakaś moja publikacja miała przyczynić się do zmiany na lepsze świata jednego człowieka, do poprawy jego jakości życia, to będzie to powód do satysfakcji. To niesamowite uczucie, kiedy dostaje się wiadomość z podziękowaniem od czytelników, czy też, kiedy na spotkaniu, ktoś ze łzami w oczach wyraża wdzięczność za pozytywny wpływ na swoje życie napisanych przeze mnie słów. A takich doświadczeń mam wiele.

Pobudza Pani i aktywizuje innych nie tylko swoimi poradnikami, ale co ciekawe poezją, którą nazywa Pani terapeutyczną, a także muzyką.

Nazywam swoje wiersze poezjoterapią, głównie z uwagi na ten wspomniany przez Panią terapeutyczny kontekst. W takim duchu wypowiadają się o moich wierszach czytelnicy. Na terapeutyczny aspekt mojej poezji zwracają uwagę również recenzenci tomików poezji, w tym m.in. tak uznani i cenieni przeze mnie jak psychoterapeutka i psycholog Ewa Woydyłło-Osiatyńska czy Krzysztof Klajs, psycholog kliniczny, psychoterapeuta i dyrektor Polskiego Instytutu Ericksonowskiego. Przez poezję pragnę pocieszyć ludzi, pomóc zrozumieć im to, co trudne, inspirować do zmian, zarażać optymizmem, zachęcać do poszukiwania szczęścia, czerpania radości z życia. Niektóre z wierszy doczekały się muzycznej interpretacji, co zaowocowało wydaniem płyty „Drogowskazy szczęścia. W drodze po lepszy dzień”. Moje wiersze wyśpiewali: Sylwia i Krzysztof Stępień, Piotr Podgórski oraz Ryszard Brączek. Na płycie znalazły się takie wiersze, jak „Tęsknota”, „Odeszłać”, „Bogacwo”, „W poszukiwaniu szczęścia”. Zważywszy na treść i wykonanie, trudno odmówić im terapeutycznego przesłania, szczególnie, że wskazywali na nie także słuchacze, wyrażając niejednokrotnie wdzięczność za to, co mogli usłyszeć, przeczytać.

Na płycie są nie tylko utwory muzyczne, ale także Pani wiersze w wykonaniu m.in. Teresy Lipowskiej.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Tak, płyta podzielona jest na dwie części. Pierwsza to utwory muzyczne, druga wiersze czytane m.in. przez bliską mi z wielu powodów Teresę, z którą mam przyjemność pozostawać w przyjacielskich relacjach, a która podobnie, jak ja kocha poezję. Swoją drogą, uwielbiam słuchać, jak Tereska czyta moje wiersze, więc jestem wdzięczna za przyjęła moją propozycję, obok Bianci-Beaty Kotoro oraz Zofii Suskiej, które także przeczytały moje wiersze. 

Pani wsparcie szczególnie dziś w czasie epidemii i zapewne również po niej jest nieoceniona. Kogo Pani zdaniem szczególnie dotknęła ta sytuacja pod kątem psychicznym. 

Dziękuję. Myślę, że ta niewielka cząsteczka, jaką jest wirus, spowodowała wielkie zmiany w naszym funkcjonowaniu i pogorszyła kondycję psychiczną wielu ludzi. Potrzeba nam nadziei, siły i wiary, że przyszłość będzie lepsza, a często i profesjonalnej pomocy, bo być może nasze zasoby do poradzenia sobie ze skutkami pandemii nie są wystarczające. I z takiej pomocy warto korzystać. Tym bardziej, że jak wynika z badań w czasie pandemii ucierpiało zdrowie psychicznych wszystkich grup wiekowych. W tym aspekcie szczególnie dotknęła ona jednak ludzi młodych, dobrze zarabiających i mieszkających w dużych miastach. Częściej o problemach psychicznych mówią kobiety niż mężczyźni. Wskazują na to m.in. wyniki badań z lutego 2021 r. zrealizowanych przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Therapify.  

Czy z powodu epidemii Pani praca przybrała inną formę, właśnie książki czy płyty?

Och tak, przede wszystkim zaczęłam bardziej aktywnie działań w Internecie i do świata wirtualnego przeniosłam różne swoje działania. Spotkania z czytelnikami odbywają się głównie on-line, podobnie zajęcia ze studentami i słuchaczami Uniwersytetów Trzeciego Wieku, a także moje szkolenia. Nagrywam wykłady, fragmenty książek, czytam poezję on-line, organizuję live-y. Efektem pandemii jest m.in. tom poezji „Odnalezione nadzieje”. Zaczęło się od wiersza „Przystanek nie na żądanie”, który był moją reakcją na społeczną kwarantannę, a później zaczęły powstawać kolejne wiersze, których celem było zainspirowanie czytelników do odnalezienia zagubionych nadziei.

Wyjątkową rolę w Pani życiu zawodowym odgrywają dziś projekty związane z seniorami - to również efekt epidemii.

W pewnym sensie tak, choć praca z osobami wcześniej urodzonymi jest mi niezwykle bliska i dotyczy różnych obszarów podejmowanej od lat działalności na rzecz jakości życia seniorów. Myślę tu zarówno o projektach, warsztatach dla osób starszych, wykładach na Uniwersytetach Trzeciego Wieku, ale także mojej funkcji redaktora serii Gerontologia Wydawnictwa Łódzkiego oraz wydanych pod moją redakcją książek. Pandemia i nieco więcej czasu, sprawiły, że mogłam pozwolić sobie na podjęcie współpracy z Centrum Kultury Młodych, m.in. w obszarze działań kierowanych do seniorów. Powołaliśmy Klub Aktywnego Seniora, w którym pełnię funkcję koordynatora merytorycznego. Ze względu na sytuację osób starszych w pandemii inicjuję tam różne akcje, wydaliśmy m.in. kalendarz charytatywny na rzecz osób starszych „Doceniać mądrość czasu”, chcemy utworzyć infolinię wsparcia, startujemy właśnie z projektem „Młodzi Seniorom”. Pracuję również nad kolejną książką związaną z tą tematyką.

Ma Pani ten luksus, że nie chodzi do pracy, bo praca jest Pani przyjemnością i pasją. Dzieli się Pani optymizmem z innymi, bo sama ma go dużo?

Tak, to prawda. To, co robię zawodowo jest moją pasją, głównie z uwagi na fakt, iż współpracuję z ludźmi, że ta praca daje mi mnóstwo satysfakcji, że otrzymuję wiele pozytywnych i ciepłych słów. To uskrzydla i dodaje energii. Z pewnością także korzysta z tego mój barometr optymizmu. Choć muszę przyznać, że optymistka, to moje drugie imię. Patrzę na świat w bardzo pozytywny sposób, potrafię cieszyć się z tego, co dla innych jest być może niezauważalne. Jestem wdzięczna za każdy dzień życia i za takie drobnostki, jak czyjś uśmiech, miły gest etc. Jednak dzielę się z ludźmi optymizmem nie dlatego, że mam go za dużo, a z racji tego, iż wiem, jak ważne jest optymistyczne podejście, zarówno tak na co dzień, jak i w trudnościach. Na różne sposoby zachęcam zatem ludzi, aby stawali po słonecznej stronie życia.

Rozmawiała Katarzyna Mikołajczyk

Przeczytaj więcej na:

Produkty – artoftraining.pl

Monika Mularska-Kucharek | Facebook

O mnie – artoftraining.pl