Mark Knopfler


"Privateering"


Universal

Trudno dociec dlaczego. Raz, że Botti wydmuchał tu może ze trzy dźwięki, dwa – jego największym talentem jest fakt bycia przystojnym, nie zaś granie. I właśnie to odróżnia go od Knopflera. Gitarzysta starzeje się z klasą. Jego nowe utwory to właściwie stare utwory – takie archetypy bluesowo-folkowej ballady, które najlepiej brzmiałyby w jakimś tanim barze na końcu świata. Oczywiście w rzeczywistości bar nie mógłby być aż taki tani – „Privateering" to wypieszczona produkcja z ponad tuzinem muzyków. Ale imitacja jest dobra – to porcja szlachetnie archaicznych songów o życiu. I dożyciu.

—wl