Ihor Mazur, weteran wojny w Donbasie oraz współpracownik ukraińskiego RPO, został zatrzymany wczoraj na przejściu granicznym w Dorohusku.
Zatrzymanie Ukraińca wywołało protesty w Kijowie - przed polska ambasadą zebrała się grupa demonstrantów, żądających jego uwolnienia. Oburzenie wyraził też ambasador Ukrainy w Polsce Andriej Deszczyca.
"To nie pierwszy przypadek, kiedy RF wykorzystuje międzynarodowe egzekwowanie prawa do prześladowań politycznych" - napisał na swoim profilu na Facebooku.
Minister Czaputowicz poinformował, że polskie władze wyjaśniają ze stroną ukraińską powody wpisania Ihora Mazura na listę poszukiwanych.
W niedziele o 16 miało się odbyć w Lublinie posiedzenie sądu, na którym miała zapaść decyzja o ewentualnym zatrzymaniu Mazura na 7 dni. Posiedzenie jednak odwołano - pisze Onet.
Rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara Markowska poinformowała, że prokuratura wycofała wniosek o areszt.
Prokuratura natomiast tłumaczy, że wniosek o areszt nie został formalnie złożony, bo ukraiński zapewnił, że Ihor Mazur pozostanie na terenie Polski.