To dwóch młodych mężczyzn oraz matka jednego z nich. Początkowo chcieli oni tylko okraść hodowcę świń, ale kobieta namówiła ich na zabójstwo.

– Po zbrodni prosiaki wypuścili wolno, bo było im żal zwierząt – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Do zabójstwa doszło 9 marca tego roku. Tego dnia Józef F. swoim srebrnym citroenem berlingo z przyczepą miał jechać do Grabowa w województwie łódzkim, by sprzedać tam prosięta.

Nigdy jednak nie dotarł na targ, a zwierzęta znaleziono kilka kilometrów od domu 66-latka. Rodzina zgłosiła zaginięcie rolnika.

Kilka dni później z Warty w okolicach miejscowości Gaj, w gminie Dąbie wypłynęło auto. To był samochód rolnika, w środku były jego zmasakrowane zwłoki.

Sekcja wykazała, że zginął od ciosów zadanych tępokrawędzistym narzędziem. Dziś już wiadomo, że siekierą.

Wielkopolska policja po pięciu miesiącach poszukiwań zatrzymała sprawców tego brutalnego zabójstwa. To dwóch młodych mężczyzn oraz matka jednego z nich.

Na trop zabójców wielkopolska policja wpadła niedawno, kiedy dotarła do niej informacja o dwóch młodych mężczyznach, którzy trafili do aresztu pod zarzutem brutalnej napaści na 90-letnią kobietę pod Łęczycą.

Starsza pani mieszkała samotnie. Sprawcy wpadli do jej domu i brutalnie ją skatowali. 90-latka z licznymi obrażeniami ciała trafiła do szpitala, gdzie walczyła o życie.

Jej rodzina wyznaczyła nagrodę za pomoc w ujęciu bandytów. – Nie możemy uwierzyć, że coś takiego mogło się zdarzyć, że można dopuścić się czegoś takiego. Babcia została skatowana: krwiak mózgu, pęknięta czaszka w kilku miejscach, połamane żebra – mówił w mediach wnuczek kobiety

W lipcu policja zatrzymała obu sprawców tego napadu. To 27-letni Patryk J. i 31-letni Jarosław P. Obaj są mieszkańcami powiatu kolskiego. Usłyszeli zarzuty rozboju, ale także kradzieży i kradzieży z włamaniem.

Policjanci z Wielkopolski zaczęli badać udział obu mężczyzn w zabójstwie rolnika. Okazało się, że znali go, a napad wcześniej zaplanowali. – Już na początku marca próbowali zatrzymać samochód ofiary, by go okraść. Jednak mężczyzna przejechał – opowiada Andrzej Borowiak.

Z ustaleń poznańskich mundurowych wynika, że kilka dni po tej próbie jeden z mężczyzn zauważył w okolicy BMW z kluczykami w środku. Ukradł auto, a kilka godzin później pojechał z kolegą do miejscowości Rycerzew pod Kołem, gdzie wspólnie napadli na sklep. Zastraszyli pracownicę i ukradli kilkaset złotych.

Po skoku bandyci utopili BMW w Warcie w miejscowości Gaj, niedaleko miejsca, gdzie kilka dni później porzucili citroena Józefa F.

W dniu zbrodni Patryk J. i Jarosław P. zrobili zasadzkę na rolnika. Na trasie jego przejazdu rozłożyli gałęzie. – Mężczyzna nie miał wyboru, musiał zatrzymać auto, by usunąć przeszkodę – mówi policjant.

To wystarczyło, by dwaj przestępcy rzucili się na niego. Okładali go gałęziami, ale też siekierą powodując poważne obrażenia głowy, a potem ciała. Jeszcze w lesie sprawy wypuścili prosięta, a sami z ofiarą pojechali dalej.

Patryk J. i Jarosław P. dokładnie przeszukali rolnika i jego samochód. Znaleźli 1,5 tys. zł. To pieniądze były motywem napaści na hodowcę.

Okazało się, że do zbrodni namówiła mężczyzn 47-letnia matka Patryka J. – Kazała ogłuszyć rolnika, bo jak stwierdziła „Józef mógł się stawiać" – opowiada jeden z policjantów.

Kobieta została zatrzymana. Usłyszała zarzut podżegania do zabójstwa. – Wiedziała o wszystkim. Sama nakłaniała mężczyzn, by zabrali ze sobą toporek – mówi Marek Kasprzak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koninie. Na wniosek śledczych została już aresztowana.

Jej syn oraz jego kolega usłyszeli zarzut zabójstwa wspólnie i w porozumieniu ze szczególnym okrucieństwem. – Działali z pobudek rabunkowych. Chodziło im o pieniądze. Przygotowywali się do tego napadu – dodaje prok. Kasprzak. Teraz obu podejrzanym grozi nawet dożywocie.