Reklama
Rozwiń
Reklama

Zimowy blamaż PKP

Gigantyczne opóźnienia i tłumy na dworcach. Kolej: robimy, co możemy

Publikacja: 12.01.2010 01:34

Dworzec

Dworzec

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki

W dworcowych poczekalniach i informacjach pasażerskich było wczoraj nerwowo.

– Dzieci bardzo źle znoszą to wielogodzinne czekanie – mówi „Rz” pani Izabela, która z dwójką chorych maluchów utknęła na Dworcu Centralnym w Warszawie. Przyjechała do Centrum Zdrowia Dziecka i nie może się dostać do domu w Szczecinie.

Poranny pociąg z Łodzi do Warszawy, którym dojeżdżają zatrudnieni w stolicy, stał przez godzinę w Pruszkowie. – Kolejarze powiedzieli, że „doznał opóźnienia” z przyczyn technicznych – opowiada łodzianin Stanisław Leszczyński. Pasażerowie chwycili za telefony i poinformowali swoich przełożonych o kłopotach. – Paniki nie było, bo szefowie są przyzwyczajeni, że w taką pogodę pociągi się spóźniają.

Nie tylko opóźnienia są problemem. Czasem nie wiadomo, czy pociąg w ogóle dojedzie. – Jest zaginiony, nie ma z nim łączności – usłyszał reporter „Rz” w informacji na dworcu w Poznaniu, gdy zapytał o pociąg z Krakowa, który miał dojechać poprzedniego dnia.

Choć opóźnienia są niemal w całym kraju, to najtrudniejsza sytuacja jest na trasach z Warszawy do Krakowa i Katowic. Jacek Prześluga z zarządu PKP na zwołanej wczoraj konferencji uprzedził, że problemy mogą potrwać nawet do wtorkowego wieczora. Tłumaczył, że to wina oblodzonych trakcji.

Reklama
Reklama

– Odcinki oblodzone mają kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów. Jeden kilometr odladza się nawet przez godzinę – wyjaśniał Prześluga. Podkreślał, że pasażerowie nie są pozostawieni bez opieki – dostają gorące napoje i mogą czekać na dworcach nawet w nocy.

Obfite opady śniegu spowodowały też problemy z pękaniem dachów. – Nie wyciągnęliśmy wniosków z tragedii w Katowicach, gdy runął dach hali – podkreśla Paweł Frątczak z Państwowej Straży Pożarnej.

Tylko w niedzielę strażacy interweniowali 12 razy. W obiektach handlowych w Lesznie i Głogowie ewakuowano klientów. Wczoraj 90 dzieci musiało opuścić przedszkole w Kozichgłowach koło Poznania, gdzie na dachu zalegała gruba warstwa śniegu.

– Metr sześcienny świeżego puchu waży do 200 kg, topniejący śnieg to już ok. 800 kg, zamarznięty waży nawet 900 kg – wylicza Frątczak i apeluje, aby dachy odśnieżać.

Problemy są też z dostawą prądu. Według szacunków Rządowego Centrum Bezpieczeństwa pozbawionych jest go aż 110 tys. gospodarstw. Najgorzej jest w województwach opolskim, świętokrzyskim, małopolskim i śląskim.

Specjaliści od pogody nie mają dla nas dobrych wieści. Do końca stycznia nie ma co liczyć na poprawę pogody. – Będzie zimno, śnieżnie, a w najbliższym tygodniu czekają nas mroźne noce. Będzie nawet do minus 20 stopni – mówi „Rz” Tomasz Zubilewicz, prezenter pogody z TVN. – Raz na kilka czy kilkanaście lat zima może się nam dać we znaki i właśnie mamy taki rok.

Reklama
Reklama

[i] —Marcin P. Wrona, ma. go., ww[/i]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Kraj
Pomnik marszałka Focha stanie w Warszawie
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama