Reklama
Rozwiń
Reklama

Sanepid trochę bardziej lokalny

To starosta zdecyduje, kto pokieruje lokalnym sanepidem. Ma to być krok ku decentralizacji państwa

Publikacja: 01.08.2008 03:00

Nowy sposób powoływania dyrektora sanepidu zapisano w projekcie tzw. ustawy kompetencyjnej – to jedna z ustaw decentralizujących państwo. Propozycja, by o obsadzie tego stanowiska decydował starosta, budzi ogromne emocje. – To zniszczy zupełnie niezależność tej instytucji. Jak w tej sytuacji dyrektor sanepidu ma kontrolować stołówki szkolne czy szpitale podlegające staroście?! Szef sanepidu znajdzie się pod bardzo dużą presją – oburza się Urszula Michalska z OPZZ.

Zwiększenie kompetencji starostów zdecydowanie popierają samorządy. – Na powołanie dyrektora sanepidu starosta będzie musiał mieć zgodę wojewódzkiego inspektoratu. Tak samo na jego odwołanie. To gwarantuje niezależność tej instytucji, nawet jeśli wyniki kontroli w szpitalu czy w szkole będą dla starostwa niewygodne – przekonuje Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. – Zresztą jeśli ktoś nie jest niezależny, to na inspektora się nie nadaje. Wierzę, że szefowie sanepidu nie pozwolą na siebie wpływać – podkreśla Wójcik.

Przekazanie sanepidu samorządom przyniesie im jeszcze jedną korzyść: to budżet państwa będzie nadal płacił za działanie tych placówek. – Pieniądze z budżetu państwa trafią najpierw do budżetu powiatu, a starosta będzie je musiał w całości przeznaczyć na kontrolę sanitarną. Stacje nic nie stracą. A powiaty zyskają, bo wzrośnie ich budżet, będą mogły zaciągać wyższe kredyty, łatwiej im będzie skorzystać z pieniędzy unijnych – wymienia Wójcik.

Nie wiadomo tylko, co się stanie z ponad 60 powiatami, które u siebie stacji sanepidu nie mają. – Na pewno będą chciały je teraz utworzyć. Przecież mogą obsadzić stanowiska, nie płacąc za to z powiatowych pieniędzy. Tyle że to niepotrzebne zwiększanie wydatków publicznych – prognozuje Michalska.

– Nie wydaje mi się, żeby tak się sprawy potoczyły. W tej chwili służba sanitarna funkcjonuje dość sprawnie, mimo że nie ma jej w każdym powiecie. Ja wierzę w racjonalność starostów – odpowiada Wójcik. Dlaczego związki stają w obronie obecnych regulacji? Bo się boją, że każda zmiana grozi zwolnieniami pracownikom sanepidu.

Reklama
Reklama

Samorządy popierają zmiany. Związki ostrzegają, że sanepid utraci niezależność

– Ich status trzeba pilnie uregulować. Czy są to pracownicy administracji czy służby zdrowia? W większości mają wykształcenie medyczne, ale podwyżki w służbie zdrowia z reguły ich omijają – mówi Michalska.

Według związkowców w tej chwili zarobki w sanepidzie średnio sięgają 2,3 tysiąca brutto, mimo że większość pracowników ma wyższe wykształcenie. – Starosta będzie mógł dofinansować sanepid, który jest na jego terenie – przypomina Wójcik. Związkowcy odpowiadają jednak, że te pieniądze mogą trafić przede wszystkim na sprzęt i budynki, a nie na pensje pracowników.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

s.szparkowska@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama