Młody mężczyzna jest kibicem Wisły Kraków. Jest też uczniem jednego z krakowskich techników. W wrześniu 2013 roku był na meczu Hutnika Kraków z Unią Tarnów. Już w trakcie spotkania doszło do prowokacji między kibicami obu drużyn.
– Wykrzykiwali wzajemnie w swoim kierunku wulgarne okrzyki, palili szaliki klubowe drużyn przeciwnych. Odpalono też race świetlne – opowiada Janusz Hnatko, z krakowskiej Prokuratury Okręgowej.
Mecz zakończył się o godz. 21.51. Część kibiców opuściła stadion, część fanów Hutnika Kraków została i odpaliła race świetlne. Otworzyli oni bramę ewakuacyjną i wbiegli na bieżnię stadionu. Chcieli się dostać do sektora zajmowanego przez kibiców Unii Tarnów i Wisły Kraków. – Rzucali kamieniami w ich kierunku kamieniami, kibice Unii widząc zagrożenie ze strony sympatyków Hutnika Kraków zaczęli wyłamywać krzesełka i rzucać nimi – opowiada prok. Hnatko.
To w tej drugiej grupie zdaniem śledczych był Dominik K. w tamtym czasie uczeń technikum. Na jego trop policja wpadła analizując zapisy monitoringu zainstalowanego na stadionie Hutnika Kraków i swoich nagrań.
- Dominik L. został zidentyfikowany jako osoba szarpiąca za bramę stadionu oraz rzucająca niebieskim plastikowym krzesłem w kierunku murawy gdzie przebywali podejmujący interwencję policjanci i ochroniarze – mówi śledczy.
Młody mężczyzna przyznał się do winy. - Składał wyjaśnienia korelujące w pełni z poczynionymi w toku śledztwa ustaleniami – dodaje prok. Hnatko.
Dominik L. nie był dotąd karany sądownie. Teraz grozi mu do 10 pozbawienia wolności. Śledczy mówią, że jest to pierwszy akt oskarżenia w sprawie awantury na stadionie Hutnika sprzed 1,5 roku.
Wobec siedmiu innych podejrzanych postępowanie zostało zawieszone z uwagi na konieczność wykonania dodatkowych czynności. Policja próbuje ustalić tożsamość kolejnych osób, które brały udział w zadymie.