„Rzeczpospolita” dotarła do datowanego na 6 października listu ministrów zdrowia z ośmiu państw Unii Europejskiej do komisarza Olivéra Várhelyi, odpowiedzialnego za sprawy zdrowia. Domagają się w nim absolutnego – jak to określili – „zamrożenia rynku” dla nowych produktów zawierających jakąkolwiek formę nikotyny. Co więcej – chcą zakazu także dla produktów, które nikotyny nie zawierają, ale swoim wyglądem i charakterem naśladują te nikotynowe.

Politycy chcą też wprowadzenia jednolitych opakowań dla wyrobów tytoniowych i dalszego ograniczenia reklamy i promocji, w tym w mediach społecznościowych. Domagają się również ograniczenia sprzedaży transgranicznej na odległość. List podpisali szefowie resortów zdrowia Belgii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Holandii, Łotwy, Słowenii i Węgier.

Czytaj więcej

Czym może poskutkować wyższa akcyza na e-papierosy?

Nowe tytoniowe zakazy. Grupa ministrów chce zakazać saszetek nikotynowych

Autorzy listu nawiązują do trwających właśnie w instytucjach unijnych prac nad nowymi dyrektywami o produktach tytoniowych oraz o reklamie tych produktów. Uważają, że trzeba przejść od dominującego w nich reaktywnego podejścia do proaktywnego. Innymi słowy: zamiast reagować w przepisach na nowe wynalazki, pojawiające się na rynku (np. coraz to nowe typy e-papierosów), trzeba wprowadzić środki zapobiegające rozwojowi takiej wynalazczości koncernów tytoniowych w przyszłości.

Ministrowie chcą np. wycofania z rynku produktów już istniejących, które nie są objęte dyrektywą tytoniową, m.in. saszetek nikotynowych czy wyrobów nietytoniowych z nikotyną do podgrzewania.

„Kraje członkowskie powinny uzyskać wystarczającą elastyczność we wprowadzaniu krajowych zakazów, aby zredukować środowiskowy wpływ tytoniu i innych produktów nikotynowych, łącznie – ale nie tylko – ze ścisłymi regułami dotyczącymi jednorazowych papierosów elektronicznych” – czytamy w liście.

9,7 proc.

wynosi udział szarej strefy na rynku tytoniowym w Polsce w I kwartale 2026 r.

Krytyczną opinię na temat tej inicjatywy przekazała nam Federacja Przedsiębiorców Polskich. Organizacja ta zwraca uwagę, że niedawno siedemnaście państw UE, w tym Polska, prosiło o rzetelną analizę egzekucji obecnego prawa dotyczącego branży tytoniowej zamiast tworzenia nowych regulacji.

„Zakazy mają to do siebie, że nie działają i są omijane, finansując szarą strefę. Zakaz reklamy e-papierosów już obowiązuje, tylko trzeba go skutecznie egzekwować. Dlatego w imię deregulacji uważamy, że KE powinna najpierw rozliczyć siebie i państwa członkowskie z egzekucji przepisów a dopiero potem tworzyć nowe” – czytamy w treści oświadczenia FPP.

Eksperci komentują plan ministrów zdrowia. „Nie da się uzasadnić zakazu, którego kryterium jest nowość produktu”

Do apelu ministrów krytycznie odnosi się też dr Anna Partyka-Opiela, radca prawny i partner w kancelarii Rymarz Zdort Maruta. Zwraca uwagę, że zgodnie z Traktatem ustanawiającym UE, jej działania powinny być proporcjonalne do zamierzonych celów i nie wykraczać poza to, co służy do ich osiągnięcia.

Czytaj więcej

Lekarze mają inaczej rozmawiać z palaczami o wapowaniu. Są nowe rekomendacje

– W swoich wyrokach Trybunał Sprawiedliwości UE przyznał prawodawcy szeroką swobodę w ochronie zdrowia. Każde ograniczenie oceniał jednak w odniesieniu do konkretnej kategorii wyrobów i dostępnych danych. „Zamrożenie rynku” odwraca tę logikę – uważa ekspertka. Jej zdaniem, nie da się uzasadnić zakazu, którego kryterium jest nowość produktu, a nie wykazane ryzyko.

Z kolei Wojciech Krok, doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy, zwraca uwagę, że dziś stawki opodatkowania akcyzą w różnych krajach UE są różne, a przy tym nie ma jednolitego nadzoru nad ich przemieszczaniem. – Najpierw powinniśmy się uporać z niedoskonałościami dzisiejszego systemu, a dopiero potem wprowadzać nowe zakazy – uważa. Dodaje, że choć dziś polski budżet zarabia ok. 30 mld zł rocznie na akcyzie tytoniowej, to wskutek dodatkowych zakazów legalna sprzedaż może spaść. – To osłabi te wpływy i pogorszy sytuację i tak napiętego już budżetu – przewiduje Krok.

Czytaj więcej

Rząd szuka sposobu na unikanie podatku od e-papierosów

Wspomniana przez ekspertów szara strefa w obrocie wyrobami tytoniowymi rzeczywiście jest coraz poważniejszym zjawiskiem w Europie. Jak wynika z ogłoszonego w czerwcu raportu KPMG, we Francji osiągnęła już 40 proc. rynku, w Belgii 25 proc., a w Holandii 22 proc. W Polsce tytoniowa szara strefa jest mniejsza, ale ma tendencję rosnącą – w I kwartale tego roku wzrosła do niemal 10 proc. z ubiegłorocznego poziomu 5,9 proc. (tak wynika z badań Almares przeprowadzonych na zlecenie Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego).