Stany Zjednoczone oczekują zapewnienia większej liczby żołnierzy szybkiego reagowania. Amerykanie mówią o co najmniej 30 tysiącach żołnierzy oraz o zwiększeniu liczby samolotów i okrętów marynarki wojennej. 

W materiale "Wall Street Journal" Polska jest wymieniona obok Hiszpanii, Holandii, Norwegii i Danii jako państwo, które nie posiada w swojej armii batalionu szybkiego reagowania. Jednostka taka jest gotowa do działania w czasie krótszym niż 30 dni.

"WSJ" swoje informacje opiera m.in. na analizach ośrodka Rand Corporation.

Sytuacja w Europie jest źródłem obaw strategów NATO. Zdaniem analityków tylko Wielka Brytania, Niemcy i Francja mają po trzy bataliony, które mogą być skierowane do działań bojowych w czasie krótszym niż 30 dni. 

Pięć takich batalionów posiadają Włosi, którzy obecnie kierują amerykańskimi oddziałami stacjonującymi w Europie.