Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 215

To reakcja Waszyngtonu na słowa szefa MSZ Rosji, Siergieja Ławrowa, który zapowiedział, że tereny, które Moskwa zamierza anektować na podstawie pseudoreferendów przeprowadzanych w częściach ukraińskich obwodów okupowanych przez Rosję (chodzi o obwód ługański, doniecki, zaporoski i chersoński), będą się cieszyć "pełną ochroną", co - zgodnie z doktryną wojskową Rosji - oznacza, że w ich obronie Moskwa może użyć broni atomowej, nawet jeżeli przeciwnik pierwszy nie użyje takiej broni.

Pseudoreferenda w okupowanych częściach czterech ukraińskich obwodów mają zakończyć się 27 września. Pojawiły się informacje, że Rosja mogłaby dokonać formalnej aneksji tych terenów już 30 września.

Referenda odbywają się tuż po udanej kontrofensywie Ukrainy na wschodzie, która zakończyła się wyparciem Rosjan niemal z całego terytorium obwodu charkowskiego. Obecnie ukraińskie jednostki znajdują się na pozycjach pozwalających na rozpoczęcie uderzenia mającego na celu odzyskanie kontroli nad obwodem ługańskim.

Ukraińska armia prowadzi też działania ofensywne na południu, m.in. w pobliżu Chersonia.

- Jeśli Rosja przekroczy tę linię (użyje broni atomowej - red.), będzie mieć to katastrofalne konsekwencje dla Rosji. USA odpowiedzą zdecydowanie - mówił w NBC Sullivan.

- Dostępnymi kanałami wyjaśniliśmy Rosji w szczegółach, co oznaczałoby użycie przez nią broni atomowej - dodał zaznaczając, że nie chce o tym mówić publicznie, by "zachować wiarygodność i rozmawiać o tych sprawach bezpośrednio z władzami Rosji", a nie za pośrednictwem mediów.

Tymczasem brytyjska premier, Liz Truss, w rozmowie z CNN stwierdziła, że Wielka Brytania i jej sojusznicy nie powinni zwracać uwagi na groźby Putina, który "popełnił strategiczny błąd i nie przewidział siły" z jaką Zachód odpowie na inwazję Rosji na Ukrainę.

- Nie powinniśmy przejmować się jego pobrzękiwaniem szabelką i fałszywymi groźbami. Zamiast tego musimy nadal nakładać sankcje na Rosję i wspierać Ukraińców - mówiła Truss w CNN.