Oficjalnie było to 12 mld euro. Ale przygotowania do zimowych igrzysk w Soczi w 2014 r. miały pochłonąć 50 mld dolarów (jak twierdzi Bloomberg), gdy budowano w jednym miejscu. Teraz zaś w 11 miastach powstały stadiony, w dodatku – znów oficjalnie – ponad połowę wydatków pochłonęła infrastruktura komunikacyjna między nimi.
Dlatego rządowe podsumowania mundialowych wydatków wydają się całkowicie niewiarygodne. Tym bardziej że poza budżetowymi pieniędzmi użyto pod przymusem nieznanej ilości zasobów prywatnych. Z drugiej strony to osobliwe partnerstwo publiczno-prywatne obejmowało też wspólne (urzędniczo-biznesowe) rozkradanie pieniędzy wydzielonych z budżetu na przygotowania. Stąd na przykład siedmiokrotne przekroczenie kosztorysu budowy stadionu w Petersburgu. Sam diabeł tego ani nie rozplącze, ani nie policzy.