Już kilka godzin wcześniej wiele wskazywało na to, że Theresa May raz jeszcze zdoła uratować swoje stanowisko. Przynajmniej 174 posłów jej partii oficjalnie zadeklarowało bowiem, że poprze szefową rządu – wyraźnie powyżej niezbędnego minimum 159 głosów. Ostateczny rezultat wcale jednak nie świadczy o silnej pozycji May. Przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że kilkudziesięciu torysów, którzy zarzekali się, że będą głosować w środę przeciw premier, opowie się także przeciw proponowanej przez nią umowie rozwodowej, gdy przyjdzie wreszcie do jej ratyfikacji przez Westminster. Porozumienie, o którym raz jeszcze mają w czwartek rozmawiać z brytyjską premier przywódcy Unii w Brukseli, wydaje się więc skazane na porażkę.