Ale można było się spodziewać, że mając słabego przeciwnika i grając bez presji piłkarze będą chcieli za wszelką cenę przekonać trenera, że dokonał właściwych wyborów. Zobaczyliśmy jednak grę chaotyczną, w wolnym tempie, bez zaangażowania, jakie wypadałoby zademonstrować nawet w meczu towarzyskim i przed publicznością, która tym razem zajęła mniej więcej dwie trzecie trybun.
Ludzie mieli nosa. Gra reprezentacji nie jest na tyle atrakcyjna, żeby bić się o bilety na jej mecze. Już nie. Można by przyjąć, że zwycięstwem nasi odbudowali nieco swój wizerunek. Tak by było, gdyby wbili gościom więcej bramek i zrobili to w stylu, który się zapamięta. Niestety, tak się nie stało.
Czytaj więcej
Polacy wygrali z Łotwą, bo wciąż są w Europie drużyny słabsze od naszej, ale większe emocje od gry budziły puste miejsca na trybunach. Reprezentacj...
Mecz był chyba najbardziej potrzebny Michałowi Probierzowi. Pokazał nam trzech debiutantów (bramkarz Marcin Bułka, obrońca Bartłomiej Wdowik, pomocnik Karol Struski), spróbował w obronie Mariusza Wieteskę. Linia pomocy tym razem nie składała się z trzech defensywnych graczy (jak przeciw Czechom).
Zamiast Bartosza Slisza zobaczyliśmy Sebastiana Szymańskiego, który jest piłkarzem kreatywnym. To wiemy, ale zbyt rzadko nas o tym przekonywał. Lepiej grali na skrzydłach Przemysław Frankowski i Nicola Zalewski. Mogli hasać do woli, bo nie mieli przeciw sobie przeciwników, których musieliby pilnować.
Polska - Łotwa: Gra się nie kleiła, niemoc Lewandowskiego
Gra się nie kleiła, Robert Lewandowski potrzebował 49 minut, żeby wreszcie przełamać niemoc. Przez ten czas wielokrotnie tracił piłkę. Pod tym względem nie różnił się od swoich partnerów. Niecelne podania, rwane, przewidywalne akcje - to spory mankament widoczny od dawna i nawet w meczu z tak mało wymagającym przeciwnikiem jak Łotysze.
W dalszym ciągu nie ma zgrania, co tym razem można wytłumaczyć nowym zestawieniem. W każdym meczu jest nowe i po czterech trener będzie musiał się już na coś zdecydować, bo czas eksperymentów się skończył. Obrońcy grają zbyt ryzykownie, proste podania Łotyszy kilkakrotnie siały popłoch w naszej defensywie.
Czytaj więcej
Polska zagra u siebie z Estonią w barażowym półfinale o Euro 2024, mecz odbędzie się dokładnie za cztery miesiące, 21 marca. Zwycięzca tego spotkan...
To był dobry mecz z jeszcze jednego powodu. Pierwszym przeciwnikiem Polaków w barażach do finałów mistrzostw Europy będzie Estonia. Gra na poziomie zbliżonym do Łotwy. Nie powinniśmy się bać, ale musimy uważać. Kiedy Probierz pokaże zawodnikom kilka sytuacji z tego meczu w obronie i ataku, zrozumieją dlaczego.
To był ostatni występ kadry w tym roku. I bardzo dobrze, bo radości to nam ona nie dawała.