Reklama

Mirosław Żukowski: Komu są potrzebne Igrzyska Europejskie w Krakowie

Zaczynające się właśnie w Małopolsce igrzyska europejskie to impreza, z której oceną będziemy mieli problem. Czy mają sens? Czy to raczej poważny wydatek, który ponieśliśmy, a świat nawet tego nie zauważy?
Medale przygotowane na Igrzyska Europejskie Kraków-Małopolska 2023

Medale przygotowane na Igrzyska Europejskie Kraków-Małopolska 2023

Foto: PAP/Łukasz Gągulski

Jedno jest pewne – wchodzimy w bardzo niewygodne buty. Dwie poprzednie edycje tych igrzysk odbyły się w Baku i Mińsku z łaski dyktatorów Azerbejdżanu i Białorusi. Nikt inny ich nie chciał i gdyby nie to moralnie wątpliwe wsparcie, zapewne umarłyby śmiercią naturalną tuż po narodzinach. Teraz mamy je ratować my, a właściwie tchnąć w nie nowe życie w akompaniamencie zapewnień, że czas najwyższy zdjąć z tej imprezy polityczne piętno, czemu ma służyć zorganizowanie ich w kraju zachodniej demokracji, w historycznym mieście znanym każdemu wykształconemu Europejczykowi.

Czytaj więcej

Ruszają Igrzyska Europejskie w Krakowie. Mogą stać się orężem wyborczym. Ile za nie zapłacimy?

Ale to myślenie życzeniowe. Prawdziwego prestiżu sportowym zawodom mogą dodać tylko sportowcy walczący o wielką stawkę w towarzystwie tysięcy kibiców na stadionach i milionów przed telewizorami. A tego prestiżu igrzyska europejskie dotychczas nie miały – poprzednie przeszły praktycznie niezauważone. W tej sytuacji twierdzenie ministra Kamila Bortniczuka, że organizujemy w tym roku największe sportowe wydarzenie na świecie, znajdzie bez wątpienia potwierdzenie w TVP, ale chyba nigdzie więcej.

Igrzyska zaczynają się w środę, a w światowych mediach głównego nurtu na razie o nich cicho i raczej nie należy mieć nadziei, że to się zmieni. Fakt, że w niektórych sportach będzie można w Krakowie i okolicach wywalczyć bilet na prawdziwe igrzyska w Paryżu jest ważny dla sportowców, ale na wyobraźnię masowego kibica przesadnie nie działa.

Może gdyby nie polityka, odbiór tej imprezy byłby u nas inny. Ale dziś przeciwnicy pisowskiej władzy uznają igrzyska europejskie za jeszcze jedną próbę przekonania Polaków, że nasza ojczyzna rośnie w siłę, a ludziom – żyjącym coraz dostatniej – oprócz chleba należą się przecież igrzyska. Będą więc argumentowali, że to typowa pokazówka, na którą w trudnych czasach wydano dużo pieniędzy. Toporna propaganda PiS sprawia, że sceptyczne spojrzenie jest naturalne, a zaklęcia ministra Bortniczuka przekonują już tylko dawno przekonanych.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Igrzyska Europejskie w Krakowie. Czym są te zawody? Ile nas kosztują?

Władze Krakowa nie ukrywają, że z ich punktu widzenia najważniejszy był zysk miasta, tzn. nowe inwestycje, na które bez igrzysk jeszcze długo nie byłoby pieniędzy. I będzie to raczej korzyść główna. Na wizerunkowe pożytki – których Kraków zresztą aż tak bardzo nie potrzebuje – liczyć raczej trudno, gdyż to jednak z globalnego punktu widzenia wciąż igrzyska drugiego sortu.

Czy w związku z tym warto było jeść tę żabę? Dziś argumentów na nie jest więcej niż na tak, ale być może właśnie w Krakowie zacznie się nowe życie imprezy, która tak naprawdę jeszcze nigdy nie dostała ani sportowej, ani medialnej szansy.

Komentarze
Jędrzej Bielecki: Po raz pierwszy w historii III RP szef MSZ wyraził taką ostrożność wobec sojuszu z USA
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Orędzie Donalda Trumpa. Dla Polski najważniejsze to, czego nie powiedział
Komentarze
Bogusław Chrabota: Marszałek Czarzasty zaszarżował w Kijowie
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Eksplozje w Moskwie i Ukrainie. Czy Putin otwiera nowy, groźny etap wojny?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama