Reklama

Portugalia - Polska 1:1. Szczepłek: Otarcie łez

Remis 1:1 na stadionie w Portugalii jest dobrym wynikiem, tym bardziej, że przeciwnicy to mistrzowie Europy. Wprawdzie tych, którzy ten tytuł zdobyli grało niewielu, w dodatku gospodarze, mając zapewniony awans w Lidze Narodów nie wysilali się, znacznie ułatwiając nam zadanie. Jakkolwiek by było, Polacy pokazali się z nieco lepszej strony niż w ostatnich meczach, przywracając trochę z utraconej wiary.

Aktualizacja: 20.11.2018 23:09 Publikacja: 20.11.2018 23:05

Portugalia - Polska 1:1. Szczepłek: Otarcie łez

Foto: AFP

Mecz stał na słabym poziomie, ładnych akcji po obydwu stronach było niewiele. Portugalczycy atakowali tak chaotycznie, że nawet Thiago Cionek zagrał poprawnie. Sam fakt, że Jerzy Brzęczek, wobec kontuzji Kamila Glika powołuje na środek obrony zawodnika, który nie daje gwarancji poziomu wymaganego od reprezentanta Polski, kiepsko świadczy i o tej reprezentacji, i o możliwościach wyboru przez trenera.

Czytaj także: Portugalia - Polska 1:1. Ważny wynik przed losowaniem grup ME

Obrona po raz kolejny wystąpiła więc w innym zestawieniu, co niekorzystnie wpływa na współpracę między zawodnikami. Nie pierwszy raz najlepsze wrażenie robił w tej formacji Bartosz Bereszyński, mimo że grał na lewej stronie, a nie na prawej, do której jest przyzwyczajony.

Równie dobrze, drugi raz z rzędu zaprezentował się na lewej pomocy Przemysław Frankowski. Mateusz Klich i Grzegorz Krychowiak dość skutecznie przeszkadzali i niczego nie zbudowali. Kamil Grosicki starał się, ale na chęciach się skończyło. Piotr Zieliński podobno też grał. Przypomniałem sobie o nim w 80. minucie, kiedy przeprowadził jedyną akcję, zakończoną strzałem. 

Bez Roberta Lewandowskiego reprezentacja grała tak, jak w ostatnich meczach z nim. Nie widać było różnicy. Arkadiusz Milik zajął jego miejsce w ataku i wyróżnił się tylko raz, umiejętnie przewracając się w polu karnym, co słaby rosyjski sędzia zakwalifikował jako rzut karny. Wcześniej i później Milika jakby nie było i szkoda, że trener nie zdecydował się na wystawienie w drugiej połowie zamiast niego - Krzysztofa Piątka.

Reklama
Reklama

Grając przez pół godziny z przewagą jednego zawodnika Polacy robili chwilami niezłe wrażenie, świadczące o tym, że bardzo im zależy. Nie wiedzieli tylko jak grać, żeby wygrać. A jednak jakieś światełko gdzieś w głębokim tunelu zamajaczyło.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kandydat Kaczyńskiego na premiera tym razem nie uratuje partii. Raczej pogłębi jej kryzys
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Czy Karol Nawrocki zmusi nas do zmiany konstytucji?
Komentarze
Łukaszenko upokorzony przez Trumpa. Wcześniej uległ Putinowi?
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Rada Pokoju Trumpa na razie skupiona na niekontrowersyjnym celu, na Strefie Gazy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama